Zaginiona navegación sprzed 4700 lat. Najstarszy wrak statku na świecie?
Wyobraź sobie taką sytuację: nurkujesz w Morzu Śródziemnym w pobliżu tureckiej wyspy Kekova, jakieś 30 metrów pod powierzchnią. Spodziewasz się może jakichś starych monet albo zardzewiałej kotwicy. Czegoś tam, ale raczej nic specjalnego.
A tu nagle — twoja archeologiczna wyobraźnia dostaje zawału.
Ponad trzydzieści starożytnych glinianych dzbanów leży sobie spokojnie na dnie morza. Obok nich trzy ciężkie kamienne kotwice. I tyle. Żadnego drewnianego kadłuba, żadnych szczątków statku — tylko to, co przewoził.
I tutaj pojawia się pytanie warte milion: jak w ogóle można ogłosić, że to najstarszy wrak na Ziemi, sk самого statku dawno nie ma?
Dzbany mówią wszystko
To właśnie w tym miejscu robi się naprawdę interesująco. Naukowcy nie znaleźli statku — znaleźli jego ładunek. I okazało się, że to w zupełności wystarczy.
Te gliniane pojemniki, tak zwane amfory, to jak kapsuły czasu. Na podstawie ich kształtu, wzoru i materiałów, z których je wykonano, badacze określili wiek wraku na mniej więcej 2600–2400 lat przed naszą erą. To starsze niż słynny wrak z Dokos w Morzu Egejskim i mniej więcej współczesne budowie Wielkiej Piramidy w Gizie.
Pozwól, że to do ciebie dotrze. W czasie gdy Egipcjanie wznosili jeden z siedmiu cudów starożytnego świata, jakiś nieszczęsny statek kupiecki odbywał swoją ostatnią podróż przez Morze Śródziemne — i tej podróży nie ukończył.
Skąd płynął? Dokąd zmierzał?
Najciekawsze jest to, że same dzbany prowadzą nas śladami starożytnych szlaków handlowych.
Te amfory odpowiadają naczyniom znalezionym w warsztatach Jordanii, Egipcie, Troi i na Krecie. Badacze mówią o „stuprocentowej zgodności" z typami z wczesnej epoki brązu. Czyli nie był to żaden lokalny łódź rybacki — to był element rozbudowanej sieci handlowej łączącej odległe cywilizacje.
Eksperci uważają, że statek najprawdopodobniej wypłynął z wybrzeży Lewantu (czyli dzisiejszego Libanu, Izraela lub Syrii) i zmierzał albo do Troi w północno-zachodniej Turcji, albo na Kretę. Silne prądy wokół wyspy Kekova sprawiały — i nadal sprawiają — że ten akwen jest piekielnie niebezpieczny dla żeglarzy.
Szacują, że statek miał około dziesięciu metrów długości. Niewielki jak na dzisiejsze standardy, ale idealnie dopasowany do ówczesnego handlu śródziemnomorskiego.
Zaraz, że co? Ser?! Skąd ten ferment?!
No to zostawiłem sobie najsmaczniejszy szczegół na koniec, bo tutaj robi się naprawdę ciekawie.
Wśród wszystkich dzbanów jeden wyróżnia się szczególnie. Ma dziewięć tajemniczych oznaczeń i dziurki. Według naukowców nie był to zwykły pojemnik na oliwę czy wino.
Podejrzewają, że służył do produkcji masła lub sera.
Jak to nie brzmi?
To oznacza, że marynarze nie tylko przewozili towar — wytwarzali żywność podczas rejsów. Jedna z badaczek z Uniwersytetu Macquarie w Australii, która zajęła się analizą pozostałości w jednym z dzbanów, powiedziała że „prawie zemdlała", gdy zobaczyła ile materiału wciąż się w nim znajdowało.
Jeszcze muszą dokładnie ustalić, co konkretnie zawierały — oliwa, wino, żywica drzewna, a może coś zupełnie innego. Jest też możliwe, że dzbany były używane wielokrotnie przez lata po swojej pierwszej podróży, co komplikuje cały obraz.
Ale szczerze? Właśnie dlatego archeologia jest tak fascynująca. Każda odpowiedź prowadzi do trzech kolejnych pytań.
Dlaczego to ma znaczenie
Turecki minister kultury i turystyki nazwał to odkrycie „demonstracją głęboko zakorzenionej historii handlu morskiego wzdłuż wybrzeży Anatolii". I ma absolutną rację.
Człowiekowi łatwo przychodzi myślenie o starożytnym handlu jako o prostych, odizolowanych wymianach. Ale ten wrak mówi nam coś zupełnie innego. Cztery tysiące siedemset lat temu istniały już ustalone trasy łączące Lewant z Egejem, a kupcy przewozili towary przez niebezpieczne wody w relatywnie niewielkich drewnianych jednostkach.
To nie jest prymitywne. To jest imponujące.
Drewno statku mogło się całkowicie rozłożyć przez tysiąclecia, zostawiając po sobie tylko ładunek i kotwice. Ale te skromne gliniane dzbany? Robią dokładnie to, co powinna robić dobra evidencia — każą nam wyobrazić sobie pełen życia, połączony świat epoki brązu, o którego istnieniu nie mieliśmy pojęcia.
I szczerze mówiąc, nie mogę przestać myśleć o tych wszystkich ludziach, którzy byli na tym statku tysiące lat temu. Czy widzieli nadciągającą burzę? Czy próbowali go wyciągnąć na brzeg? Prawdopodobnie nigdy nie poznamy całej historii.
Ale te dzbany? Wciąż tu są, czekają aż opowiedzą nam więcej.