Studnia pełna tajemnic sprzed 2500 lat
Coś niesamowitego wyszło spod ziemi we Włoszech. Archeologowie natknęli się na starożytną studnię, która jest niczym innym jak 2,5-tysiącletnią kapsułą czasu wypełnioną po brzegi rytuałami. I to nie byle jakimi — ta studnia kryje w sobie zarówno radość, jak i śmierć. Po prostu całe życie zamknięte w jednej dziurze w ziemi.
Grupa badawcza z Uniwersytetu Bolońskiego prowadziła wykopaliska na terenie Parku Archeologicznego Kainua — to w okolicach dzisiejs Bolonii, dla zainteresowanych. Kainua to było etruskie miasto, a Etruskowie to ci ludzie, którzy zamieszkiwali Italię zanim przybyli tam Rzymianie. Stworzyli własną cywilizację z świątyniami i rozbudowanymi praktykami religijnymi. I jak się okazuje, do kopania studni podchodzili bardzo poważnie.
Na dnie studni badacze odkryli dwie przepiękne brązowe figurki przedstawiające kobiety, które do dziś zachowały swój oryginalny połysk. Wyobrażacie to sobie? Ponad dwa tysiące lat pod ziemią, a one wciąż błyszczą jak w dniu, gdy je tam złożono. Znaleziono też brązową misę — brzmi zwyczajnie, ale jest jedyna w swoim rodzaju. To pierwsza w historii brązowa misa odkryta w kontekście etruskim. Zazwyczaj takie naczynia robiono z ceramiki, więc znalezienie takiej ze stopu metalu to naprawdę spora rzadkość.
Ale najciekawsze dopiero nadchodzi. Archeologowie są przekonani, że te dary miały związek z narodzinami. Nie chodziło o narodziny ludzkie, ale o „narodziny" samego miasta. Etruskowie wierzyli, że brąz — stop miedzi i cyny — symbolizuje życie i tworzenie. Zakładając nowe miasto, wrzucali więc do studni brązowe panie i elegancką misę jako swoiste „cześć, jesteśmy!" w stronę bogów. Nieźle jak na prezenty powitalne, prawda?
Studnia znajdowała się w świętej części miasta, tuż obok dwóch głównych świątyń poświęconych etruskim odpowiednikom Jowisza i Junony — bogom Tinie i Uni. A Uni była postacią naprawdę ważną. Była boginią kobiet, małżeństwa, porodu i wzrostu. Mówiąc krótko — patronką płodności w każdej formie. Dlatego w studni poświęconej tej bogini nie mogło zabraknąć darów związanych z życiem i narodzinami.
A teraz druga strona tej historii, trochę mroczniejsza. Na drugim końcu studni archeolodzy znaleźli szkielety dwóch dorosłych osób — mężczyzny i kobiety. Nie były to ofiary złożone z przymusu — ich śmierć nie była gwałtowna. Wygląda na to, że ciała umieszczono tam celowo, aby studnię zamknąć. Gdy miasto przestało korzystać z tego źródła wody, przeprowadzano rytuał zamurowania go na zawsze. Właśnie z ludzkimi szczątkami w środku. Makabryczne? Może trochę. Ale jednocześnie fascynujące.
Właśnie dlatego tak kocham archeologię. Nie szukamy tu jakichś przypadkowych staroci — odkrywamy, jak ludzie żyli, w co wierzyli i jak świętowali najważniejsze chwile. Studnia nie jest tylko studnią. To źródło wody, przestrzeń sakralna, symbol istnienia miasta i w końcu miejsce pochówku. Wszystko w jednym miejscu.
Profesor Elisabetta Govi, która prowadziła badania, powiedziała to pięknie: wszystkie elementy składają się na opowieść o rytuałach skupionych na kobiecym pierwiastku. Dla tego miasta w Apeninach płodność — czy to rolnicza, czy ludzka — nie była dodatkiem. Była kluczem do przetrwania. Nic dziwnego, że ich święte studnie to odzwierciedlały.
Brązowe skarby trafią do Narodowego Muzeum Etruskiego w Marzabotto, gdzie mam nadzieję, że pomogą nam lepiej zrozumieć tych fascynujących ludzi, którzy właściwie wynaleźli rytuały zakładania miast we Włoszech. Późniejsi Rzymianie sporo od nich pożyczyli.
Nie wiem jak wy, ale po takich historiach jestem wdzięczny za zwykłe odkręcenie kranu, gdy chce mi się pić. Bez żadnych świętych darów w tle.