Kryzys energetyczny, o którym nikt nie mówi (a powinien)
Wyobraź sobie, że twój mózg zużywa mniej prądu niż żarówka. Tymczasem sztuczna inteligencja pochłania go w ilościach, które przyprawiają o zawrót głowy.
AI potrzebuje dziś milion razy więcej energii niż ludzki mózg, żeby wykonać podobne zadania. Za każdym razem, gdy prosisz ChatGPT o odpowiedź, algorytm Netflixowy podpowiada film, lub telefon rozpoznaje Twoją twarz, systemy komputerowe spalają mnóstwo prądu. A im bardziej „inteligentne” stają się maszyny, tym więcej go potrzebują.
Żywe neurony zamiast krzemu
Zespół z Princeton wpadł na pomysł, który brzmi jak science fiction. Zamiast symulować mózg elektronicznie, postanowili wykorzystać prawdziwe komórki nerwowe.
Wcześniejsze próby kończyły się niepowodzeniem. Neurony hodowane na płaskich powierzchniach szybko się degenerowały. W trójwymiarowych „mini-mózgach” (organoidach) brakowało tlenu i przestrzeni. W obu przypadkach komórki umierały lub nie rozwijały się prawidłowo.
Składany ruszt z elektroniką
Rozwiązanie okazało się zaskakująco proste. Naukowcy stworzyli trójwymiarową siatkę z polimerów, która działa jak mikroskopijny budynek dla neuronów.
Aby ją zbudować, wykorzystali technikę podobną do origami. W płaskiej wersji wbudowali czujniki elektroniczne, a potem dopiero ją „złożyli”. Tak powstało 3D-MIND – urządzenie, które daje komórkom nerwowym zarówno przestrzeń do rozwoju, jak i narzędzia do śledzenia ich sygnałów.
Neurony same wiedzą, co robić
Na ruszt naniesiono specjalny żel z białkami. Następnie umieszczono na nim neurony pobrane z hipokampu szczura – części mózgu odpowiedzialnej dla pamięci i nauki.
To, co nastąpiło potem, zaskoczyło nawet samych forsowników. Bez zewnętrznego „programowania” neurony weszły w trójwymiarową strukturę, połączyły się ze sobą i zaczęł