Science & Technology
← Home
Co naprawdzie kryje się pod powierzchnią wody?

Co naprawdzie kryje się pod powierzchnią wody?

2026-06-19T09:49:50.364812+00:00

No to może o tych sprawach z oceanem

Od lat śledzę temat UFO i szczerze? Większość z tych historii można łatwo wyrzucić do kosza. Rozmazane wideo, jakieś światła na niebie, które okazały się samolotami — klasyczna pareidolia w akcji. Ale ostatnio coś się zmieniło. Pojawiła się całkiem nowa kategoria obserwacji, którą o wiele trudniej zbyć: Nieidentyfikowane Obiekty Zanurzone, w skrócie USOs.

Liczby, które robią wrażenie

Od sierpnia 2025 roku aplikacja o nazwie Enigma zebrała ponad 9 tysięcy zgłoszeń tajemniczych obiektów w pobliżu amerykańskich wybrzeży i większych zbiorników wodnych. To nie są jakieś pojedyncze doniesienia — to wzór. A co najciekawsze: ludzie nie tylko widzą coś na niebie. Widzą obiekty, które jakby przenikają między wodą a powietrzem z zawrotną prędkością. Mówimy o setkach mil na godzinę.

Większość raportów pochodzi z dwóch miejsc: Kalifornii i Florydy. Co zresztą ma sens — obszary nadmorskie z dużym ruchem wodnym, rybacy, żeglarze, operacje wojskowe. Jak coś ma się pojawić, to właśnie tutaj.

Rząd w końcu potraktował to poważnie (trochę)

I tutaj zrobiło mi się naprawdę ciekawie: amerykański rząd oficjalnie zmienił terminologię. Przeszli od "Nieidentyfikowanych Zjawisk Powietrznych" do "Nieidentyfikowanych Zjawisk Anomalnych" — UAP. To "A" w UAP teraz oznacza "Anomalne" zamiast "Powietrzne".

Dlaczego to jest istotne? Bo otwiera drzwi do zjawisk, które nie są tylko w powietrzu. Mówimy o obiektach w wodzie, w kosmosie, wszędzie pomiędzy. To już nie jest nauka alternatywna — to oficjalnie uznane przez Kongres.

Grupą, która się o to dopominała, byli politycy z obu partii. Co oznacza, że to nie jest temat polityczny. Chodzi o bezpieczeństwo narodowe.

Wideo Pentagonu: "Kulki nad Stawem"

Pentagon niedawno udostępnił nagranie z iPhone'a — tak, z iPhone'a — pokazujące coś unoszącego się nad stawem. Według oficjalnej analizy wyglądało to jak "sfera przypominająca plazmę", która zmieniała kształt i jasność. Czasem główne światło dzieliło się na mniejsze świecące punkty. Całość unosiła się przez około 45 minut, a potem zniknęła.

Teraz najlepsze: oficjalne wyjaśnienie brzmiało "rozproszenie światła słonecznego od odbitego śniegu oświetlającego spód niskich chmur". Ale analiza była oznaczona jako "niska pewność", a sprawę wciąż uznaje się za nierozwiązaną.

Kiedy nawet Pentagon nie potrafi czegoś wytłumaczyć i to przyznaje — to jest warte uwagi.

Incydent z Tic-Tac: Ten, od którego wszystko się zaczęło

Jeśli miałbym wskazać jedno wydarzenie USO, które zmieniło sceptyków w niedowiarków (albo przynajmniej w ludzi, którzy nie machają ręką), to jest nim obserwacja Tic-Tac.

W listopadzie 2004 roku komandor US Navy David Fravor leciał swoim F/A-18F u wybrzeży San Diego. Na radarze zobaczył coś około 160 kilometrów dalej. Kiedy spojrzał w dół, zobaczył biały, podłużny obiekt unoszący się nad pianą morską. Miał około 14 metrów długości, bez skrzydeł, bez widocznego napędu.

Obiekt był obserwowany zarówno w podczerwieni, jak i w świetle widzialnym. I tutaj zaczyna się jazda: obiekt jakby dopasowywał się do jego ruchów. Jakby go śledził. Żadnego spalin, żadnego hałasu, nic z tego co da się wytłumaczyć.

Kiedy Fravor próbował go przechwycić, ten przyspieszył tak szybko, że czujniki nie mogły go śledzić.

Ta sprawa była utajniona przez ponad dekadę. Rozmazane wideo wyciekło do internetu i przeszło prawie niezauważone. Ale w 2017 roku "New York Times" opublikował relację Fravora i nagle wszyscy zwrócili na to uwagę.

To właśnie ten incydent bezpośrednio doprowadził do powstania Grupy Zadaniowej UAP w Pentagonie.

Co mówią eksperci?

Na przesłuchaniu przed Kongresem w 2023 roku, emerytowany kontradmirał Tim Gallaudet — który był głównym meteorologiem marynarki — powiedział wprost:

"Jesteśmy dość przekonani, że te obiekty są sterowane przez inteligencję wyższego rzędu, która nie jest ludzka. Nie sądzę, by pochodziły ze świata natury, jaki znamy. Mogą pochodzić z Ziemi, ale nie należą do królestwa roślin i zwierząt, jakie znamy."

To nie jest jakiś gość w czapce z folii aluminiowej. To emerytowany admirał marynarki.

Gallaudet wypowiedział się też na temat innego słynnego nagrania — materiału "Go Fast" z 2015 roku, zarejestrowanego przez czujnik podczerwieni F/A-18. Obiekt jest ledwo widoczny, wygląda jak mała biała kreska pędząca przez ekran. Ale według Gallaudeta:

"Na razie nie zbudowaliśmy niczego, co może się tak szybko poruszać w wodzie i nie zmieniać prędkości przy przejściu z wody do powietrza. Wiele z tych obiektów wykonywało super-szybkie przyspieszenia i ostre zakręty pod kątem prostym. Na razie nie potrafimy zbudować pojazdów, które to potrafią."

Ostre zakręty pod kątem prostym. W wodzie. Z dużą prędkością. Najlepsi inżynierowie nie są w stanie tego odtworzyć.

Więc... obcy? A może coś innego?

Tutaj moja głowa zaczyna robić fikołki. Gallaudet zasugerował, że mogą to być istoty pozaziemskie, które znalazły sobie dom w oceanach Ziemi — a oceany pokrywają 70% naszej planety i praktycznie nic z ich dna nie zbadaliśmy. Szalona hipoteza, ale szczerze? Czy jest bardziej szalona niż odrzucanie wszystkiego?

Prawda jest taka, że po prostu nie wiemy. I myślę, że to jest właśnie to, co czyni ten moment tak fascynującym. Jesteśmy w punkcie, gdzie wysokiej rangi oficerowie wojskowi — ludzie, którzy poświęcili życie bezpieczeństwu narodowemu — składają zeznania przed Kongresem i mówią: "Nie wiemy, czym to jest, ale to istnieje i to nie jest nasze."

Czymkolwiek te obiekty są, jedno jest pewne: rozmowa się zmieniła. To nie jest już temat zielonych ludzików. To niewyjaśnione zjawiska, które zasługują na poważną uwagę naukową i bezpieczeństwa.

Ocean jest rozległy. Wiemy więcej o powierzchni Marsa niż o dnie naszych własnych oceanów. Więc jeśli coś tam jest... może w końcu zaczęliśmy patrzeć.


Źródło: Popular Mechanics

#** usos #underwater ufos #navy sightings #unexplained phenomena #uaps #tic-tac incident #military mysteries #ocean anomalies