Oto coś, co zmieni twój pogląd na tę dziwną żółtą maź na trawniku
Niedawno natknąłem się na badania nad śluzowcami i teraz nie mogę przestać o nich myśleć. Te miękkie, jaskrawożółte kule są wszędzie — w lasach, ogrodach, pod gnijącymi pniakami. Wyglądają jak coś, co wypełzło z filmu sci-fi. Ale według pewnej fascynującej pracy naukowej mogą być w gruncie rzeczy świadome. Tak, świadome. Czyli odczuwające coś.
Pozwól, że wyjaśnię, dlaczego to takie interesujące.
Poznaj Błoto
Physarum polycephalum — tak brzmi elegancka nazwa jednego z naj słynniejszych śluzowców — nie ma mózgu, nerwów ani czegokolwiek zbliżonego do układu nerwowego. To po prostu zbiór pojedynczych komórek, które łączą się w jedną wielką masę z wieloma jądrami pływającymi w środku.
Brzmi prosto, prawda? No to teraz zaczyna się jazda.
Naukowcy obserwowali te kule rozwiązujące problemy matematyczne, przebiegające przez labirynty w poszukiwaniu jedzenia, a nawet przeciskające się przez jasnoniebieskie światło — co normalnie nienawidzą — bo były na tyle głodne, żeby dotrzeć do smakołyków po drugiej stronie. Używają rytmicznych skurczów, prawie jak bicie serca, żeby przesuwać części siebie, aż znajdą to, czego szukają.
Bez mózgu. Bez neuronów. Po prostu... błoto.
Świadomość w natarciu
W latach dziewięćdziesiątych pojawiła się teoria zwana Komórkowym Podłożem Świadomości i jest ona dość radykalna. Sugeruje, że życie i świadomość to w zasadzie to samo. Nie tylko złożone życie jak delfiny, psy i ludzie — ale WSZYSTkie organizmy żywe, włącznie z najmniejszymi bakteriami.
Według tej teorii bakterie robią coś, co bardzo przypomina uczenie się. Tworzą wspomnienia. Podejmują decyzje. Niektóre nawet wykazują prymitywną formę altruizmu — pojedyncze komórki poświęcają się, żeby pomóc innym komórkom w grupie przetrwać.
A bakterie mają jeszcze jeden myk: rozmawiają ze sobą. Morskie bakterie bioluminescencyjne na przykład wydzielają cząsteczki, które mówią im, kiedy jest ich już wystarczająco dużo, żeby wszystkie naraz się rozświetliły. To jak mały bakteryjny komitet decydujący, że czas na grupowe zdjęcie.
Jakby to było?
A tutaj jest część, która naprawdę mnie zaczyna. Naukowcy sądzą, że jeśli te organizmy są świadome, to ich doświadczenie byłoby radykalnie inne od naszego.
Nasza świadomość czuje się jak pełny film — jest jakieś "ja", które obserwuje wszystko, podejmuje wybory, czuje emocje. Ale dla śluzowca czy bakterii? Ich wersja świadomości byłaby bardziej jak intuicja. Pociąganie w stronę dobrych rzeczy. Odpychanie od złych. Bez wewnętrznego monologu. Bez poczucia "ja", które obserwuje "mnie" podejmującego decyzje.
To świadomość bez samoświadomości. I szczerze? Nie wiem, czy to bardziej, czy mniej zwariowane.
Dlaczego powinno cię to obchodzić?
Wiem, że brzmi to jak coś, co ma znaczenie tylko w zakurzonych czasopismach akademickich. Ale oto dlaczego myślę, że to naprawdę ważne dla zwykłych ludzi:
Po pierwsze, podważa wszystko, co myśleliśmy o tym, skąd bierze się świadomość. Zawsze zakładaliśmy, że potrzebna jest złożoność — duży mózg z miliardami neuronów strzelających na wszystkie strony. Ale jeśli śluzowce mogą rozwiązywać problemy i wykazywać zachowania wyglądające na zamierzone, może świadomość jest bardziej podstawowa, niż myśleliśmy.
Po drugie, zastanawiasz się, gdzie przebiega granica między "żywym" a "niezywym". Czy śluzowiec to tylko bezmózgowa maszyna biologiczna, czy jest w nim coś, "jak to jest być śluzowcem"? Szczerze nie wiem, jak na to odpowiedzieć i uważam, że to ekscytujące.
I po trzecie — sprawia, że patrzę na tę żółtą maź na trawniku i myślę: "Co ty sobie myślisz, mały glutku? Co to wszystko dla ciebie znaczy?"
Może odpowiedź brzmi "niewiele". Ale może — a to jest ta część, która nie daje mi spać — może jest tego więcej, niż jesteśmy w stanie sobie wyobrazić.
Więc następnym razem, gdy zobaczysz jednego z tych tajemniczych glutiaków, może daj mu małego kuchnięcia szacunku. Możliwe, że patrzysz na coś, co na swój dziwny sposób jest bardzo świadome.