Kto by pomyślał? Wykopał patio, znalazł skarb sprzed tysiąca lat
Sytuacja wygląda mniej więcej tak: facet z miasteczka Rebild w Danii postanowił wyrównać teren pod nowy taras. Zwykła robota na weekend. Ściągasz darń, wozisz kamienie, przeklinasz wszystko dookoła. Żadnych podejrzeń, że za chwilę zmieni swoje życie.
Bo właśnie to się stało.
Po jakichś trzydziestu minutach kopania, widełki ogrodowe natrafiły na coś twardego. Na początku myślał, że to śmieci – stary drut, może kawałki ceramiki. Ale kiedy zaczął wyciągać rzeczy rękami, jeden srebrny przedmiot po drugim lądował na wierzchu. Monety. Biżuteria. Sztabki. Coraz więcej i więcej.
„Kiedy zacząłem kopać rękami, nagle okazało się, że wyciągam z ziemi jeden metalowy obiekt za drugim" – opowiadał później. „Po chwili ostrożnej pracy zdałem sobie sprawę, że to elementy biżuterii, monety i srebrne sztabki."
No tak. Nic wielkiego. Po prostu odkopał skarb sprzed tysiąca lat, żeby zrobić miejsce pod kamienie patio.
Czterdzieści funtów wikińskiego srebra
Łup? Zawrotne 40 funtów srebra z X wieku, czyli około 700 pojedynczych przedmiotów. Archeologowie nazwali to „znalezieniem wikińskiego sejfu" – i szczerze mówiąc, to trochę za mało powiedziane.
Skarb był schowany w glinianym garnku. Około połowy wciąż w nim leżało, reszta rozsypała się w ziemi wokół – jakby ktoś zakopał to w pośpiechu i nigdy nie wrócił. W środku i dookoła tego starożytnego pojemnika badacze znaleźli:
- Srebrne sztabki (niektóre z wybitymi krzyżami, inne z młotami Thora)
- Bransolety i ozdoby
- Pokrojone kawałki srebra
- 47 monet i fragmentów monet
- Mały srebrny wisiorek w kształcie młota Thora
Jedno takie znalezisko jest prawie trzy razy większe niż dotychczasowy rekordzista wśród wikińskich skarbów srebrnych w Danii. Dajcie temu chwilę przeniknąć.
Co tu się stało?
A oto co mnie fascynuje: nikt tak naprawdę nie wie, dlaczego ten skarb w ogóle tam trafił.
Teren, na którym go znaleziono, to dziś zwykła dzielnica mieszkaniowa. Może stała tu osada wikińska? Może w pobliżu przebiegał ruchliwy szlak handlowy? A może ktoś po prostu wybrał losowe miejsce z myślą „tu nikt nie będzie szukał"?
Prawdopodobnie nigdy się tego nie dowiemy. Ziemia była zabudowywana tak długo, że kontekst historyczny mógł zostać utracony bezpowrotnie.
Ale to, co wiemy, jest fascynujące.
Monety pozwalają nam ustalić, że skarb powstał gdzieś w X wieku. Znaleziono między innymi anglosaskie penny bite za czasów króla Edwarda Starszego (rządzącego w latach 899–924 n.e.) oraz arabskie srebrne dirhamy. To oznacza, że srebro w tym wikińskim schowku pochodziło tak daleko na wschodzie jak świat islamski i tak daleko na zachodzie jak Anglia.
„To srebro zostało ukryte w Rebild, ale wskazuje na znacznie szerszy świat" – mówi Torben Sarauw, archeolog z Muzeów Północnego Jutlandu. „Monety ujawniają powiązania z światem islamskim na wschodzie i Anglią na zachodzie, a także z epoką wikińską, w której ludzie, towary i dobra przemieszczały się na ogromne odległości."
Ekonomia łupu
To, co naprawdę przykuło moją uwagę, to co srebro mówi nam o ekonomii czasów wikińskich.
W skarbie jest niezwykle dużo srebrnych sztabek i tu pojawia się ciekawostka: mają one wyraźnie określone kategorie wagowe. Podobnie jest z biżuterią i pokrojonym srebrem. Naukowcy sądzą, że to nie był przypadek – to była celowa organizacja.
Wikingowie wyglądają na ludzi, którzy topili, tnęli i sortowali swoje srebro tak, żeby spełniało konkretne wymagania wagowe podczas transakcji. Każdy kawałek był ważony przed zmianą właściciela. To trochę jak gdyby mieli całkiem porządnie zorganizowany system kupna, sprzedaży i wymiany – nie ten chaotyczny free-for-all, który czasem pokazuje nam popkultura.
„To znalezisko o ogromnym znaczeniu dla zrozumienia epoki wikińskiej w Danii" – zauważa Sarauw. „Nie tylko ze względu na rozmiar, ale również dlatego, że skarb tak wyraźnie pokazuje, jak srebro służyło jako forma bogactwa i środek płatniczy w czasach wikińskich."
Jedna ze sztabek ma wyryte runy składające się na słowo „hutu" – prawdopodobnie znak właściciela. Czyjeś imię, zachowane w srebrze przez tysiąc lat.
To nie pierwszy raz
Oto co jest naprawdę niesamowite: Rebild ma historię takich odkryć.
W 1971 roku, dosłownie kawałek drogi od tego nowego znaleziska, odkryto oryginalny Rebild Hoard. A zaledwie dwa miesiące temu, w pobliżu pojawił się „Rold Hoard" – sześć złotych bransolet związanych z wysokim statusem wikińskim.
„Mamy do czynienia z terenem, który konsekwentnie dostarcza spektakularnych znalezisk z epoki wikińskiej" – mówi Sarauw. „Nowy srebrny skarb pokazuje, że region Rebild nie był peryferyjną dziurą, ale częścią rozległych sieci ekonomicznych i kulturowych."
To nie była zapomniana dziura wikińskiego świata. To było samo centrum wydarzeń.
Co teraz?
Zgodnie z duńskim prawem, skarb został uznany za „danefæ" – co oznacza, że automatycznie trafia do Duńskiego Muzeum Narodowego. Właściciel posesji dostanie jakieś uznanie, ale sam skarb należy teraz do państwa.
Małe ostrzeżenie na koniec: jeśli nagle poczujecie pragnienie wykopania własnego podwórka, możecie się powstrzymać. Teren w Rebild był przeszukiwany przez archeologów przez dekady i to dopiero pierwszy większy skarb od jakiegoś czasu. Wasze szanse na znalezienie zakopanego skarbu w suburbanicznym ogródku są... cóż, niewielkie.
Ale hey, zdarzały się dziwniejsze rzeczy. Ten projekt tarasu mógł właśnie zmienić czyjeś życie.
Źródło: Popular Mechanics