Dobrze, muszę opowiedzieć wam o czymś, co w tym tygodniu całkowicie mnie zaskoczyło.
Zawsze myślałem, że całe to „miłość jest nieprzewidywalna” to tylko romantyczne ogólniki. Wiecie, takie rzeczy z poezji i złych komedii romantycznych. Ale okazuje się, że bardzo poważni matematycy pracują nad tym zagadnieniem, a ich odpowiedź jest... cóż, skomplikowana w najlepszym możliwym sensie.
Wszystko zaczęło się od królików (tak, naprawdę)
Oto, gdzie robi się ciekawie. Niektórzy badacze we Francji, pod kierunkiem profesora Laurenta Pujo-Menjoueta z Uniwersytetu w Lyonie, budują modele matematyczne relacji. I mam na myśli prawdziwe równania, ze zmiennymi i całą resztą.
Ale jest haczyk: podstawy tych modeli wywodzą się ze studiów nad populacjami królików. Tak, dobrze przeczytaliście. Ekonomiści i biolodzy od wieków używali matematyki do przewidywania wzrostu i spadku populacji zwierząt, aż w końcu niektórzy sprytni ludzie pomyśleli: „Hej, dlaczego by nie zastosować tej samej logiki do tego, jak ludzie się do siebie odnoszą?”
Pomyślcie o tym z perspektywy matematycznej: obie sytuacje dotyczą czegoś, co zmienia się w czasie pod wpływem różnych nacisków. W przypadku królików są to zasoby żywności i drapieżniki. W przypadku par – atrakcyjność, konflikty i wszystkie te bałaganowe stresory życiowe, które dopadają was, gdy najmniej się ich spodziewacie.
Magiczna liczba (mniej więcej)
Teraz robi się naprawdę dziko. Badacze odkryli, że relacje mogą mieć coś w rodzaju „progu krytycznego” – minimalnego poziomu połączenia lub zaangażowania potrzebnego do utrzymania stabilności związku.
To pojęcie wywodzi się z ekologii. Nazywa się efektem Allee i opisuje, co się dzieje, gdy populacja zwierząt spada poniżej pewnej liczby. Poniżej tego progu przetrwanie staje się dramatycznie trudniejsze. Powyżej niego sytuacja ma tendencję do stabilizowania się, a nawet rozwoju.
Zastosowane do miłości? Idea polega na tym, że każda para ma podobną niewidzialną granicę. Dopóki pozostajecie powyżej niej – co oznacza, że wasze połączenie jest wystarczająco silne, by przetrwać burze – prawdopodobnie będziecie w porządku. Ale jeśli osuniecie się poniżej tego progu i tam zostaniecie? Matematyka przewiduje powolne zanikanie uczuć i oddalenie się od siebie.
I szczerze? To brzmi dość potwierdzająco, prawda? Wszyscy ci terapeuci par i książki samopomocy mówiące, żeby „wkładać wysiłek” i „utrzymywać więź” – okazuje się, że przypadkiem mówili językiem matematyki.
Dlaczego nie chodzi o przewidywanie bratniej duszy
Zanim zaczniecie się martwić, że nauka próbuje zamienić romantyzm w algorytm, pozwólcie, że wyjaśnię coś ważnego. Te modele nie służą do mówienia wam, w kim się zakochacie ani czy wasza pierwsza randka pójdzie dobrze.
Zamiast tego starają się odpowiedzieć na inne, arguably bardziej użyteczne pytanie: Dlaczego niektóre pary pozostają niezachwiane mimo życiowego chaosu, podczas gdy inne powoli się od siebie oddalają?
Według Pujo-Menjoueta kluczowy wniosek jest taki, że nie chodzi o to, czy pary się kłócą. Wszyscy się kłócą. Życie się dzieje. Dzieci, praca, kredyty hipoteczne, teściowie – wilki zawsze są za drzwiami.
Liczy się odporność. Czy potraficie otrząsnąć się po trudnych czasach i wrócić do równowagi? Czy macie wystarczająco dużo „siły relacyjnej”, by odbić się od tej strasznej kłótni o to, czyja kolej na mycie naczyń?
Trzy małe prosiaki miłości
Podoba mi się, jak Pujo-Menjouet to u