Motorola Edge 2026 – mały telefon, który zaskakuje
Kto by pomyślał, że Motorola wróci do kompaktowych rozmiarów?
Przyznaję bez bicia – gdy usłyszałem, że Motorola szykuje mniejszego smartfona, podszedłem do tego z dużym sceptycyzmem. Ta firma od lat goni za gigantycznymi ekranami tak jak wszyscy. Więc wiadomość o powrocie do czegoś, co bez problemu zmieści się w kieszeni, wydała mi się wręcz buntownicza.
I wiecie co? Ta rewolucja się udała.
Ekran, który wraca do rozsądnych rozmiarów
Nowy Edge ma wyświetlacz 6,3 cala. W dzisiejszych czasach brzmi to prawie normalnie, ale weźcie go do ręki obok poprzednika z 6,7 cala – różnica jest ogromna. Mogę pisać wiadomości jedną ręką, nie robiąc akrobatycznych sztuczek. Żadnego strachu przed upuszczeniem telefonu przy próbie sięgnięcia kciukiem do górnego rogu ekranu. Ulga.
Jeśli chodzi o wagę – ledwo wyczuwalne 156 gramów. To najlżejszy Motorola w historii. Nawet iPhone Air mu nie podskoczy. serio. Takiego komfortu noszenia dawno nie czułem.
Wygląd i jakość wykonania
Motorola postanowiła, że ich telefon nie będzie nudny. Wersja w kolorze oliwkowej zieleni – firma nazywa to „Pantone Martini Olive" – wygląda naprawdę ciekawie. Tył obudowy ma teksturę przypominającą tkaninę tapicerską. Nie, to nie jest marketingowy bełkot. To naprawdę przyjemnie leży w dłoni – chropowate, ale nie drażniące.
Minus? Obudowa jest plastikowa. Szkoda, bo metalowa ramka sprawiłaby, że całość wyglądałaby bardziej premium. Z drugiej strony – plastik to mniejsza waga i niższa cena. I nie dajcie się zwieść pozorom – jakość wykonania stoi na przyzwoitym poziomie. IP69, czyli odporność na kurz, wodę pod ciśnieniem i wysoką temperaturę? W telefonie za tę kasę? Brawo.
Aparat – tutaj Motorola zaskakuje
Trzy obiektywy w budżetowcu? W dzisiejszych czasach to rzadkość.
Główny i ultraszerokokątny mają po 50 megapikseli, do tego dochodzi 10-megapikselowy teleobiektyw. Za sześć stówek. W normalnym świecie producenci oszczędzają na teleobiektywie, zostawiając wam dwa oczka, które kiepsko radzą sobie po zmroku. Pixel 10a? Dwa obiektywy. iPhone 17e? Jeden. A tu macie pełen zestaw.
Teleobiektyw robi różnicę na koncertach, wakacyjnych zdjęciach, albo gdy chcecie sfotografować ptaka w parku, nie płosząc go.
Czy Edge depcze po piętach Samsungowi S26 Ultra czy Pixelowi 10 Pro? Nie. Te flagowce mają lepsze przetwarzanie obrazu i droższe matryce. Ale szczerze? Przeciętny użytkownik nie zauważy różnicy przy zdjęciach do mediów społecznościowych czy rodzinnych pamiątek.
Wydajność – MediaTek daje radę
Osiem gigabajtów RAM-u i procesor MediaTek. Rzuciłem na ten telefon wszystko: dziesiątki kart w Chrome, lossless streaming z Qobuz, Instagram, komunikatory, jednocześnie. Ani razu się nie zaciął.
Gry też działają. Red Dead Redemption na jasnym wyświetlaczu AMOLED wyglądało zaskakująco dobrze. Nie spodziewałem się tego po budżetowcu.
Bateria? Mistrzyni. 5000 mAh bez problemu wytrzymuje cały dzień intensywnego używania. Zero stresu o ładowarkę o piątej po południu. Po prostu działa.
Ale jest jedno ale
Niestety, Motorola spartaczyła sprawę pamięci masowej. Maksymalnie 128 gigabajtów. W 2026 roku. To zbrodnia.
Nothing Phone 4a, Pixel 10a, nawet iPhone 17e oferują więcej w wersji podstawowej. Co gorsza, zeszłoroczny Edge kosztuje teraz mniej, a ma 256 GB. Jeśli ściągacie dużo gier, trzymacie offline całą bibliotekę muzyczną albo nagrywacie dużo filmów – czeka was nieustanna walka z komunikatem „pamięć zapełniona".
Rada? Korzystajcie z chmury i streamingu. Albo bądźcie bezwzględnie selektywni przy instalowaniu aplikacji. Da się żyć, ale irytuje.
Druga sprawa – aktualizacje
Motorola obiecuje tylko trzy lata wsparcia systemowego. Trzy. Google i Samsung dają pięć, siedem lat.
Po 2029 roku Edge nadal będzie działać, ale bez nowych funkcji Androida i łatek bezpieczeństwa. Krótszy żywot niż u konkurencji. Ma to znaczenie, jeśli planujecie trzymać telefon cztery-pięć lat.
Werdykt
Jeśli szukacie kompaktowego, stylowego telefonu z przyzwoitym aparatem, niezłą wydajnością i świetną baterią – i nie przeszkadza wam ciągła kontrola wolnego miejsca – Moto Edge to kawał dobrego sprzętu. Jest tańszy od Pixela 10a, oferuje więcej obiektywów i lepiej leży w dłoni.
Tylko idźcie w to świadomie. To nie jest telefon dla power userów albo osób, które wymieniają smartfon co pięć lat. Ale dla reszty? Motorola właśnie stworzyła jeden z najlepszych budżetowców od dawna.