Śpiący gigant pod dnem oceanu. Czy japońska kaldera znów się budzi?
Wyobraźcie sobie wulkan tak potężny, że gdyby wylać jego lawę prosto na Nowy Jork, Central Park zostałby przykryty siedmioma milami płynnej skały. Brzmi jak scenariusz filmu katastroficznego? Dla geologów to po prostu opis „superwulkanu”.
Jednym z takich graczy jest japońska kaldera Kikai. To gigantyczne zagłębienie na dnie oceanu, które około 7300 lat temu urządziło sobie prawdziwe szaleństwo, fundując światu jedną z największych erupcji w nowożytnej historii Ziemi. Ale uwaga: to nie jest martwa dziura w dnie morza. Ten potwór właśnie się „napełnia”.
Jak zajrzeć pod taflę oceanu?
Możecie się zastanawiać: „Jak w ogóle zbadać coś, co jest schowane głęboko pod wodą?”. Przecież nie wysyłamy tam nurków z lupami.
Naukowcy z Uniwersytetu w Kobe oraz japońskiej agencji JAMSTEC wpadli na genialny pomysł. Zamiast walczyć z ogromem oceanu, użyli fal sejsmicznych. Działa to trochę jak USG, tylko zamiast badać ludzki organizm, badamy wnętrze planety. Przesyłając fale dźwiękowe przez skorupę ziemską i analizując, jak odbijają się od różnych warstw skał, badacze mogli „zajrzeć” pod dno. I to, co tam zobaczyli, zwaliło ich z nóg: ogromny zbiornik świeżej magmy.
To nie są „resztki” sprzed tysięcy lat
I tu zaczyna się najciekawsza część całego odkrycia. Można by pomyśleć, że ta magma to po prostu „to, co zostało” po wielkiej erupcji sprzed 7300 lat. Nic bardziej mylnego!
Analiza chemiczna wykazała, że skład tej lawy jest zupełnie inny niż tej sprzed tysiącleci. Co to oznacza? Że wulkan aktywnie „pije” nową, gorącą materię prosto z płaszcza Ziemi. To tak, jakbyście opróżnili ogromny bak paliwa, a on teraz powoli, od dołu, znów się napełniał.
Czy powinniśmy już pakować walizki?
Spokojnie, nie musicie od razu kupować biletów w bezpieczne rejony. Superwulkany potrzebują tysięcy lat, aby się „naładować”.
Jednak to odkrycie to dla wulkanologów prawdziwy Święty Graal. Jeśli zrozumiemy matematykę stojącą za tym, jak magma gromadzi się pod dnem, będziemy mogli w końcu przewidzieć, kiedy te giganty postanowią znów wybuchnąć.
To odkrycie ma znaczenie nie tylko dla Japonii. To gotowy przepis na badanie innych legend, takich jak Yellowstone w USA czy Toba w Indonezji. Dzięki falom dźwiękowym uczy się właśnie „bić serca” naszej planety.
Źródło: sciencedaily.com