Noc, w której Alcatraz straciło trzech mężczyzn
Wyobraź sobie więzienie na środku zatoki. Otaczają je lodowate prądy. FBI zapewnia Kongres, że ucieczka jest praktycznie niemożliwa. A jednak trzech więźniów wymknęło się stamtąd w 1962 roku.
Frank Morris i bracia John oraz Clarence Anglin zaplanowali to miesiącami. Zamiast czekać na cud, postanowili zbudować własną łódź. Z płaszczy przeciwdeszczowych.
Głowy z gipsu i wiertarka z odkurzacza
Zanim dotarli do dachu, musieli najpierw wydostać się z cel. Użyli silnika ze starego odkurzacza, żeby powoli przewiercić kratki wentylacyjne. Robili to nocami, po cichu, przez wiele tygodni.
Żeby nie wzbudzić podejrzeń, zrobili atrapy głów. Z gipsu, farby i włosów. Wkładali je pod kołdry. Strażnicy patrzyli przez wizjery i widzونko widzieli trzech śpiących mężczyzn.
Potem przeszli przez ukryty korytarz, wspięli się na górę i wyszli na dach. To był dopiero początek.
Płaszcze, które stały się łodzią
Na podwórku więźniowie nosili zwykłe płaszcze przeciwdeszczowe. Morris i bracia Anglin zaczęli je zbierać. Dostawali je od innych więźniów, którzy „przypadkowo” je gubili.
Zebrali ich około pięćdziesięciu. Potem kroili, kleili i zszywali ręcznie. Uszczelniali szwy ciepłem z rur parowych. Tak powstała łódź o wymiarach sześć na czternaście stóp.
Popular Mechanics pomógł uciec
Najciekawsze jest to, że wiedzę czerpili z magazynów. Konkretnie z dwóch numerów Popular Mechanics. Jeden opowiadał o urządzeniach pływających. Drugi — o tym, jak zrobić gumowe kaczki do polowania.
W tych artykułach było dokładnie to, czego potrzebowali: sposób łączenia kawałków gumy w jedną szczelną całość. Strażnicy mieli usuwać wszystko, co mogłoby pomagać w ucieczce. Ale te magazyny przeszły.
Co się stało potem?
Urząd Więziennictwa uznał, że trzej mężczyźni utonęli. Woda w czerwcu jest zimna. Prądy silne. Łódź mogła się rozerwać.
Ale FBI nie ma pewności. Przez lata pojawiały się pogłoski i ślady, które sugerują, że mogli dotrzeć do wyspy lub nawet lądu. Nic jednak nie jest do końca pewne.
Dlaczego ta historia wciąż fascynuje
Nie chodzi tylko o to, czy uciekli. Chodzi o to, jak bardzo byli pomysłowi. Wykorzystali to, co mieli: płaszcze, klej, silnik z odkurzacza i kilka starych magazynów.
Czwarty więzień, Allen West, pomagał w planowaniu. Nie zdążył jednak wyjść z celi w czasie ucieczki.
W miejscu, które miało być nie do sforsowania, oni znaleźli sposób. I to nie dzięki sile — przez cierpliwość, spryt i dostęp do wiedzy.