Kosmiczna paczka od SpaceX dotarła na ISS. Co tym razem wylądowało na orbicie?
Hej, fani kosmosu! Słuchajcie, SpaceX znowu dało radę. 15 października ich statek Dragon zadokował do Międzynarodowej Stacji Kosmicznej i przywiózł astronautom ponad 2,8 tony zaopatrzenia. Dla tych, którzy nie liczą w kilogramach — to naprawdę sporo.
Dla ciekawskich: to już 35. misja zaopatrzeniowa SpaceX dla NASA. Człowiek się przyzwyczaja, prawda?
Ale przejdźmy do tego, co naprawdę interesujące.
Wśród standardowego wyposażenia znalazło się kilka rzeczy, które zrobiły na mnie wrażenie.
Sztuczne oko w kosmosie? serio?
Naukowcy wysłali sprzęt do produkcji sztucznych siatkówek w warunkach mikrograwitacji. Tak, dobrze czytacie — zamierzają hodować w przestrzeni kosmicznej delikatne struktury oka, które odpowiadają za to, że w ogóle widzimy. Lekarstwo na ślepotę może kiedyś powstać właśnie tam, 400 kilometrów nad naszymi głowami.
Serce i mózg w kapsułce
Na pokładzie znalazły się też trójwymiarowe modele tkanki sercowej. Po co? Żeby testować setki leków jednocześnie, bez żmudnych eksperymentów na Ziemi. Wyobraźcie sobie laboratoria przyszłości krążące wokół naszej planety.
A to nie koniec. Dotarły również tak zwane organoidy mózgowe — malutkie, trójwymiarowe skupiska tkanki nerwowej. Pozwalają badać biologię mózgu bez etycznych dylematów związanych z eksperymentami na ludziach. Wyniki mogą pomóc w walce z alzheimerem, parkinsonem i stwardnieniem rozsianym.
Szkło prosto z kosmosu
Kolejna rzecz: produkcja szkła w warunkach nieważkości. Na Ziemi grawitacja wpływa na to, jak materiały się formują. Zróbmy to samo bez grawitacji — i nagle pojawiają się właściwości, których nie da się zaobserwować w normalnych warunkach. Kto wie, może ekran waszego przyszłego telefonu będzie miał kosmiczne pochodzenie?
Nowe panele słoneczne
ISS dostanie też świeże panele fotowoltaiczne — tak zwane IROSA. Stacja przechodzi właśnie modernizację energetyczną. Instalacja zaplanowana na jesień.
A co z powrotem?
Dragon wróci na Ziemię z materiałami badawczymi — planowany termin to połowa listopada. Wodowanie w Pacifici, u wybrzeży Kalifornii. Taka kosmiczna przesyłka powrotna.
Następnym razem, gdy zobaczycie na nocnym niebie przesuwający się jasny punkt, pamiętajcie: to nie tylko dom dla astronautów. To laboratorium, które zmienia medycynę, materiałoznawstwo i nasze rozumienie świata.
Dostarczone między innymi przez firmę, która kiedyś wysłała w kosmos kota (tak, naprawdę).
Przyszłość jest dziwna. I nie mogę się doczekać, co będzie dalej.