Problem z gorącym prysznicem, o którym nikt nie mówi
Wyobraź sobie: w końcu uciekłeś w dzicz, a tu nagle uderza brak gorącej wody. Daleko od miasta, na dzikim kempingu czy po błotnistej trasie – zimny strumień i podejrzane toalety to codzienność. Brałem w tym udział. Stoisz przed "umywalką" z czasów dinozaurów i myślisz: może jednak zostanę brudny? Gdy dowiedziałem się o przenośnych podgrzewaczach na propan, pomyślałem: czy to uratuje kempingowe życie?
Szybkość, która zaskakuje
Największe wrażenie? Podgrzewa błyskawicznie. Napełniłem 20-litrowe wiadro zimną wodą z kranu, odpaliłem – i po chwili miałem prysznicową temperaturę. Około 43 stopnie Celsjusza w mgnieniu oka, jak w domu.
Możesz podkręcić do 48 stopni, dla twardzieli. Ciśnienie delikatne, ale wystarcza, by się umyć – bez fajerwerków, za to solidnie.
Minusy? Te 20 litrów starczy na 6-7 minut. Żadnych półgodzinnych sesji. Pije wodę jak szalony. Jeśli źródło wody daleko, planuj z głową.
Montaż na luzie
Myślałem, że to rakieta do składania. A tu prościzna.
Co potrzeba:
- Wąż pompy do pojemnika z wodą
- Kabel do akumulatora
- Wąż wyjściowy z prysznicem
- Butla z propanem (standardowa mała)
Wrzucasz pompę do wody, włączasz, ustawiasz temperaturę, start. Prysznic ma zawór, by nie zalać sąsiadów. Po wszystkim samo się wyłącza po 2 minutach – woda zostaje ciepła na kolejną rundę.
Dysze trzy: zwykła, skoncentrowana i mieszana. Zwykła wystarcza, mieszana szybciej zużywa wodę.
Szczere wady w praktyce
Nie owijam w bawełnę, są haczyki:
Grzeje się jak piec. Nie dotykaj na gorąco. Stawiaj na otwartej przestrzeni, chłódź przed pakowaniem, trzymaj z dala od łatwopalnych rzeczy. Nie wrzucisz ot tak do auta.
Woda musi być czysta. Żadnych jezior, strumieni czy morza – piach zabije pompę. Tylko pitna lub przefiltrowana deszczówka. Potrzebujesz źródła i pojemnika na litry.
Akumulator ma limit. Ładuje się na 60-100 minut, co daje 10-12 pryszniców. Na wyjazd w sam raz, ale sprawdzaj.
Dla kogo to gadżet marzeń?
Pytanie: ile warta jest dla ciebie ciepła w odludziu? Jeśli off-roadujesz na serio, śpisz na dzikich biwakach albo brzydzisz się stacjami benzynowymi – to rewolucja.
Zwykli kempingowicze przeżyją bez. Ale dla overlanderów i tych, co nie rezygnują z higieny – kompaktowy, szybki, zmienia vanlife w komfort. Warto? Po trzech dniach bez prysznica – dla mnie tak.