Science & Technology
← Home
Jak daleko poszedłem, żeby żyć wiecznie. Nie tego się spodziewałem

Jak daleko poszedłem, żeby żyć wiecznie. Nie tego się spodziewałem

2026-06-21T21:48:22.656096+00:00

Znalazłem świat ludzi, którzy naprawdę wierzą, że śmierci można uniknąć. I muszę przyznać, że to dość... intensywne doświadczenie.

Zaczęło się niewinnie — surfing po internecie, ciekawość, chęć zrozumienia, co tam w świecie nauki. A skończyło się w przestrzeni, gdzie 75-latek twierdzi, że nie musi umierać. Nie czeka biernie na przełom. Sam się na niego pisze.

James Strole — facet, którego nazywają "wojownikiem przeciwko paradygmatowi zgonizmu". Sama ta nazwa brzmi jak coś z filmu sci-fi, ale OK. Strole w 1995 roku założył coś o nazwie People Unlimited, a później dołożył jeszcze Coalition for Radical Life Extension. Razem organizują festiwal RAADFest — Revolution Against Aging and Death. Ktoś naprawdę chciał, żeby było jasne, że to nie jest standardowa konferencja wellness.

Kiedyś festiwal odbywał się w Las Vegas (bo gdzie miałby się odbywać?), potem przeszedł do sieci przez COVID, a teraz mieszka w Scottsdale w Arizonie. I szczerze? To jest spektakl. Ćwiczenia na scenie, koncerty rockowe, flamenco, prelegenci mówiący ludziom, że są "między ostatnią śmiertelną generacją a pierwszą nieśmiertelną generacją ludzi".

Zanim jednak zamkniesz tę stronę i uznasz wszystko za jakąś fanaberię dla dziwaków — poczekaj chwilę. Bo ta społeczność ma też całkiem rozsądne rzeczy do powiedzenia. Strole na przykład zdecydowanie występuje przeciwko ageizmowi — czyli przekonaniu, że są "odpowiednie" sposoby zachowywania się czy ubierania się w danym wieku. Według niego ludzie powinni żyć tak, jak im wygodnie, niezależnie od tego, ile lat już mają za sobą. To naprawdę nie jest zła myśl.

Ale — i tutaj robi się ciekawie, a właściwie: medycznie niepokojąco.

Na festiwal przychodzą vendorzy z produktami, które nazwałbym... twórczymi. Filtry powietrza za 8500 dolarów. Wisiorki, które rzekomo chronią przed promieniowaniem elektromagnetycznym. Maty, które wysyłają promieniowanie elektromagnetyczne do twojego ciała, żeby spowolnić starzenie. (Szczerze mam nadzieję, że te dwa stoiska nie są naprzeciwko siebie. Byłoby niezręcznie.)

Jest też coś takiego jak "Quantum Cellular Medicine" — i nie, to nie jest nazwa nowej aplikacji medytacyjnej. To marketing szerzący nieprawdziwe informacje o szczepionkach na koronawirusa. Są dostawcy suplementów z obietnicami, przy których każdy szanujący się naukowiec dostaje nerwowego tika.

Jedno stoisko sprzedaje "Mistyczne Olejki", które rzekomo harmonizują z częstotliwościami twoich komórek, gdy je wdychasz. Inne oferuje Krem Anti-Aging za 1500 dolarów, który будтоby wykrywa telomery w skórze i dzięki temu likwiduje zmarszczki. Telomery! Tylko żeby było jasne — to prawdziwa rzecz, którą naukowcy faktycznie badają. To osłonki na końcach naszych chromosomów, które naturalnie się skracają w miarę starzenia. Więc te firmy biorą prawdziwe słowa naukowe i sprzedają za nie produkty, które najprawdopodobniej nie działają.

Postanowiłem skontaktować się z dr Nir Barzilaim, dyrektorem Institute for Aging Research w Albert Einstein College of Medicine, żeby usłyszeć jego zdanie na temat niektórych z tych produktów. Jego odpowiedzi były pięknie bezpośrednie.

Na temat mistycznych olejków: "Bzdury. Komórki nie są zsynchronizowane w żaden sposób, w którym można by wdychać olejek i zobaczyć efekty."

Na temat kremu za 1500 dolarów: "Wydłużanie telomerów lub nadmierna ekspresja telomerazy może być szkodliwa i potencjalnie wywołać raka, a ładna skóra nie oznacza, że nie umrzesz."

Ostro. Ale jednocześnie — dzięki, głos rozsądku!

Dr Barzilai dał częściową akceptację zastrzykom z NAD+, które reklamowane są jako sposób na więcej energii i spowolnienie oznak starzenia. Powiedział, że dawka jest rozsądna, ale zauważył, że kiedy płacisz dużo pieniędzy za inwazyjny zabieg, często czujesz się lepiej po prostu dlatego, że chcesz wierzyć, że zadziałało. To efekt placebo, ludzie. I on odpowiada za sporą część "cudownych kuracji".

Więc jaki jest wniosek? Czy życie wieczne to tylko mrzonka napędzana pseudonauką i wątpliwymi suplementami?

Moja uczciwa odpowiedź brzmi: myślę, że jest tutaj coś prawdziwego, ukrytego pod całym tym bełkotem. Starzenie jest procesem biologicznym i naukowcy aktywnie badają, jak je spowolnić lub odwrócić. To, że niektórzy ludzie są pasjonatami przedłużania życia, nie jest szalone — po prostu ta pasja przyciąga też mnóstwo opportunistów chcących zarobić na desperackich ludziach.

Prawdziwe wyzwanie to oddzielenie prawdziwej nauki od węży olejowych. I szczerze? To zawsze był problem ludzkości. Wczesne dni badań nad rakiem miały dokładnie ten sam problem — prawdziwe przełomy przeplatane wątpliwymi miksturami i "cudownymi kuracjami".

Może prawdziwe pytanie nie brzmi: "Czy kiedykolwiek pokonamy śmierć?", ale: "Czy damy radę to zrobić bez bycia oszukanym po drodze?"

A wy co myślicie? Czy radykalne przedłużanie życia to szlachetny cel, czy może powinniśmy się pogodzić ze śmiertelnością? Naprawdę chętnie usłyszę wasze zdanie — piszcie w komentarzach.

#longevity #anti-aging #life extension #futurism #raadfest #health science #wellness trends #james strole