Science & Technology
← Home
John Deere stawia na elektrykę: nowa bateria w kosiarkach. Czy warto dopłacić?

John Deere stawia na elektrykę: nowa bateria w kosiarkach. Czy warto dopłacić?

2026-05-15T20:36:15.230745+00:00

Rewolucja kosiarek na baterie właśnie się skomplikowała

Kiedyś koszenie trawy było banalne. Silnik spalinowy ryczał, trawa padała, a ty miałeś święty spokój. Te czasy minęły. Elektryczne kosiarki szaleją na rynku, a John Deere właśnie wrzucił granat do tej imprezy.

Rok temu pokazali 370R – pierwszą elektryczną kosiarkę zero-turn od nich. Była rewelacyjna. Cicha, żwawa, radziła sobie z gęstą trawą bez mrugnięcia okiem. Na jednym ładowaniu dawała radę z 0,8 hektara. Dla typowego ogródka pod blokiem – w sam raz.

A tu nagle bum! Wyszli z 370RS. Ta sama baza, ale baterie zupełnie inne. I tu zaczyna się zabawa. Trochę dziwna, ale wciągająca.

Wymienne baterie – to jest haczyk

W 370R bateria siedziała zamknięta w obudowie. Podłączasz do prądu, ładuje się i finito. Proste, schludne, może nudne, ale działało.

370RS zmienia reguły gry. Otwierasz maskę – sześć slotów na baterie. I nie jakieś wymyślne od John Deere. Biorą standardowe 56-woltowe ogniwa Ego Power+. Te same, co w wiertarkach, dmuchawach czy podkaszarkach z ekosystemu Ego.

Myślisz: "po co mi to wiedzieć"? Jeśli masz już kupę narzędzi Ego, ta kosiarka nagle błyszczy.

Siła ekosystemu

Chodzi o to, by nie zbierać baterii jak znaczki pocztowe. Jedna rodzina ogniw zasila wszystko. Kończysz kosić? Wyjmij baterię z kosiarki, włóż do podkaszarki. Dmuchałeś liście? Przerzuć do dmuchawy i lecisz dalej.

Dla fanów Ego to bajka. Żadnego polowania na ładowarki. Zero kombinowania z kompatybilnością. Wszystko gra w jednej drużynie.

John Deere też na tym zyskuje. Oni królują w dużych maszynach, nie w handheldach. Partnerstwo z Ego to sprytny ruch – wchodzą w zero-turn bez budowania całej linii narzędzi. Inteligentna oszczędność.

Jak się kosi na serio?

Czy tnie trawę? Jasne, tnie jak marzenie. Silnik ma kopa na gęstwinę, sterowanie proste (przycisk start, przełącznik noża, dżojstiki do skrętów), cięcie równe.

Regulacja wysokości talerza? Naciśnij pedał, pokrętło na panelu, puść – i masz wysokość jak trzeba. Bez udziwnień, ale skuteczne.

Co wkurza? Tylko wyrzut boczny. Bez mulczowania, bez worka na trawę. Za 30 tysięcy zeta to skromnie. Mulczer dokupisz za tysiąc trzysta, ale serio? Nawet tania Ryobi z elektrykiem za 15 koła ma to w standardzie. Drobiazg, ale przy tej cenie boli.

Żywotność baterii – konkrety

W zestawie sześć ogniw Ego: dwa po 10 Ah i cztery po 6 Ah. John Deere obiecuje 0,5 hektara na pełny cykl. Realnie? Parę godzin, zanim wymienisz.

Jeśli nie sieczesz po pas – w punkt. Agresywniej? Sprawdź sam.

Najlepsze? Modułowość. Jedna padła? Wymień na następną. Nie czekasz na ładowanie. To przyszłość ogrodu.

Warto brać?

Masz już Ego w garażu – podkaszarkę, dmuchawę? Bierz 370RS. Kupujesz topową zero-turn i rozszerzasz arsenał na istniejących bateriach.

Zerujesz się? Pomyśl dwa razy. Ego to solidny wybór, ale wiążesz się z ekosystemem na lata.

370RS to dobra kosiarka. Cicha, oszczędna, tnie precyzyjnie. Nie zmieni świata, ale ewoluuje go sprytnie – jeśli pasuje do ciebie.


#lawn mowers #electric mowers #battery-powered tools #zero-turn mowers #john deere #ego power+ #lawn care equipment #product review