Kolejna strategia na Bliski Wschód. Znów to samo
No i znowu mamy powtórkę z rozrywki. Doniesienia mówią, że USA i Izrael niby współpracują z Kurdami w Iranie. Cel? Wywołać bunt od środka. Brzmi znajomo? Bo to już przerabialiśmy.
Wywiad donosi o dostawach broni do zachodniego Iranu od miesięcy. Kurdowie, wolontariusze z górskich obozów, szykują się do akcji. Na ziemi, z możliwym wsparciem z powietrza od Amerykanów i Izraelczyków.
Kurdowie: lojalni sojusznicy, wiecznie zdradzani
Przyznam szczerze – to mnie dobija. Kurdowie to najlepsi wojownicy, z którymi USA działało w ostatnich latach. Kluczowi w walce z ISIS. Odwaga i spryt na medal.
Ale boli fakt, że już to robiliśmy, a Kurdowie dostali po tyłku.
Po pokonaniu ISIS Ameryka spakowała manatki i poszła. Kurdowie sami stawali do walki z Turkami i innymi. Klasyka: pomogliście, dzięki, radźcie sobie.
Liczebność to nie wszystko
W Iranie mieszka około 10 milionów Kurdów. Tysiące wyszkolonych. Tehran ich dyskryminuje, frustracja rośnie.
Tylko że Iran to nie Irak z 2003 roku. Armia irańska utwardziła pozycje. Wywiad na światowym poziomie. Bunt? Natychmiastowa rzeź.
Szerszy kontekst – ta sama gra
To pokazuje amerykańską taktykę na Bliskim Wschodzie. Lokalni proxy robią brudną robotę. My? Czyste ręce.
Trump podobno gadał z kurdyjskimi liderami. Szczegóły nieznane, ale timing podejrzany. Plotki o Irańczykach jako piechocie zamiast GI.
Pytanie kluczowe: Co potem? Plan na sukces? Wyjście awaryjne przy klęsce?
Problem zaufania
Iraccy Kurdowie ostrożni. Słusznie. Widzą, jak Iran karze sąsiadów. I jak USA znika po robocie.
Obiecywano im wsparcie, które wyparowało. Dlaczego teraz miałoby być inaczej?
Moja opinia: lekcje historii na śmietnik
Rozumiem logikę. Iran ma opozycję, Kurdowie słuszne żale. Wsparcie wewnętrzne lepsze niż inwazja.
Ale czuję, że szykujemy kolejną generację Kurdów na zdradę. Schemat prosty: entuzjazm, wygrana, problemy polityczne, wycofanie, zdziwienie na twarzy.
Prawda jest taka: prosisz o życie za swoje cele – stój murem. Półśrodki to nie tylko nieetyka, ale i strategiczny bubel.
Za każdym razem trudniej o partnerów. Wieści się rozchodzą.
Co z tego wyniknie
Nieważne, czy ruszy. Pamiętajmy: zwykli ludzie ryzykują życie na słowo z Waszyngtonu i Jerozolimy.
Bliski Wschód i tak w chaosie. Kolejny konflikt proxy da krótką satysfakcję. Ale cena ludzka – zwłaszcza dla Kurdów już okradzionych przez Zachód – woła o pomstę.
Może tym razem będzie inaczej. Prawdziwe wsparcie dla kurdyjskiej autonomii. Ale patrząc wstecz... nie wstrzymuję oddechu.
Źródło: https://www.itv.com/news/2026-03-03/united-states-seeking-an-armed-uprising-inside-iran