Marshall i Hendrix – fioletowy duet, którego nikt nie przewidział
Zaskakujący fakt: drugie imię Jimiego Hendrixa brzmiało Marshall. Tak samo jak nazwa legendarnych wzmacniaczy, które zbudowały brzmienie rocka. Po latach firma postanowiła uczcić tę przypadkową więź w dość nietypowy sposób – wypuściła fioletowy, aksamitny głośnik Bluetooth.
Wygląd, który przyciąga uwagę
Na pierwszy rzut oka wydawało się, że to zwykła kolaboracja z nazwiskiem sławnego muzyka. Wiele firm robi to tylko po to, żeby zarobić na nostalgii. Marshall jednak poszedł dalej.
Nowy model Acton III Hendrix Edition otulony jest fioletowym aksamitem i ozdobiony psychodeliczną kratką. Srebrne pokrętła mają fioletowe wstawki, a podświetlone wskaźniki pasują do całego klimatu. Na froncie widnieje metalowa plakietka z symbolem Hendrixa – wszechwidzącym okiem – oraz napisem „60th Anniversary”. To już nie tylko sprzęt, ale mały obiekt dekoracyjny.
Efekt? Ludzie pytają o niego od razu. Gdy pierwszy raz otworzyłem pudełko, w głowie od razu zagrała „Purple Haze”.
Dźwięk, który nie rozczarowuje
Nie jest to jednak tylko ładny gadżet. Acton III naprawdę dobrze gra. Dźwięk jest czysty, zrównoważony i na tyle szczegółowy, że nie tylko wypełnia pomieszczenie – można się w nim zanurzyć.
Pokrętła nie są tylko dekoracją. Regulacja wysokich tonów działa precyzyjnie i naturalnie. Nie trzeba zaglądać do aplikacji ani przechodzić przez skomplikowane menu. Po prostu przekręcasz i słyszujesz różnicę.
Dodatkowo głośnik ma klasyczne wejście jack. W dobie Bluetooth może wydawać się to zbędne, ale dla wielu osób to duży plus. Można podłączyć stary odtwarzacz i posłuchać muzyki w klimacie lat siedemdziesiątych.
Dla tych, którzy mają większy budżet
Obok głośnika Marshall oferuje też limitowane wzmacniacze i efekty gitarowe z brandingiem Hendrixa. Ceny są wysokie, ale dla fanów rocka to już nie sprzęt – to inwestycja. Połączenie takiego wzmacniacza z Fenderem Stratocasterem to właściwie marzenie każdego miłośnika klasycznego rocka.
Czy warto?
Nie jest to kolejny produkt zrobiony tylko na sprzedaż. Marshall połączył w nim estetykę z solidną techniką. Jeśli lubisz Hendrixa, cenią Marshall lub po prostu szukasz sprzętu, który wygląda dobrze i naprawdę dobrze brzmi, warto się nim zainteresować.
A posiadanie kawałka historii rocka, który jednocześnie pełni funkcję codziennego głośnika, ma w sobie coś naprawdę wyjątkowego.