Kiedy wirtualne światy zderzają się z rzeczywistością
No proszę, niezręczna sytuacja. Meta, firma, która zmieniła nazwę, by postawić wszystko na metawersum, właśnie zamyka Horizon Worlds na gogle Quest. Jeśli nie wiesz, o co chodzi, wyjaśnię krok po kroku.
Czym był Horizon Worlds?
Wyobraź sobie wirtualny plac zabaw od Meta. Ludzie mieli tam spotykać się, budować własne przestrzenie i gadać w VR. To miało być hitem, który zmusi wszystkich do zakładania gogli i życia w cyfrowym świecie. Tworzyłeś lokacje, grałeś, chodziłeś na imprezy – wszystko jak w social mediach, ale w 3D.
Brzmi super? Teoria to jedno, praktyka wyszła słabo.
Dlaczego to ważniejsze, niż myślisz
Meta wrzuciła w to miliardy. Tysiące ludzi pracują nad VR i AR, wierząc, że wolimy wirtualne spotkania od prawdziwego życia.
Ale jeśli flagowy produkt społeczny w VR nie ma użytkowników, to alarm.
Sygnały ostrzegawcze były widoczne
Nie jestem zaskoczony. Sam testowałem Horizon Worlds. Technologia fajna, ale światy puste. Wirtualna rzeczywistość żyje dzięki społecznościom, a te buduje się cholernie trudno.
Nawet z doświadczeniem Facebooka w socialach nie udało się stworzyć naturalnego VR-owego hangoutu. To pokazuje, ile pracy przed nami.
Co to znaczy dla marzeń o metawersum?
Metawersum umarło? Niekoniecznie. Ale jesteśmy na początku drogi. Musimy odkryć, czego ludzie naprawdę chcą od VR.
Może nie chodzi o 3D-social media. Może gry, praca, nauka albo coś nowego. Tech się poprawia i tanieje, ale brak tej jednej aplikacji, która wciągnie na stałe.
Co dalej?
Meta nie rezygnuje z VR – nadal pompują kasę i testują nowe pomysły. To zamknięcie to lekcja pokory. Lepiej zmienić kurs, niż marnować zasoby.
Jako fan VR i AR cieszę się z takiej szczerości. Lepiej uczyć się na błędach.
A ty? Smutno ci po Horizon Worlds, czy to słuszna decyzja? Droga do metawersum kręta, ale trwa.