Niewidzialna siła, o której zapomnieliśmy
Nie widać grawitacji, a jednak wszystko trzyma. Z galaktyką jest podobnie. Jej pole magnetyczne od lat umykało naszym oczom. Naukowcy wiedzieli, że musi tam być, bo bez niego Droga Mleczna dawno by się zapadła pod własnym ciężarem. Ale jak zbadać coś, czego nie da się zobaczyć?
Najlepszy obraz jak dotąd
Zespół z Uniwersytetu w Calgary właśnie pokazał, jak to pole wygląda naprawdę. Kluczowa okazała się nowa sieć radioteleskopów w Kolumbii Brytyjskiej. Dzięki obserwacjom na wielu częstotliwościach radioastronomowie dostali o wiele ostrzejszy obraz niż wcześniej. To trochę tak, jakby ktoś nagle zdjął przyciemnione okulary i zobaczył detale, które wcześniej ginęły w mroku.
Jak zmierzyć to, co niewidoczne?
Wykorzystali efekt Faradaya. Gdy fale radiowe przechodzą przez obszar pełen elektronów i pola magnetycznego, skręcają się. Badacze mierzą ten skręt i na tej podstawie odtwarzają kształt pola. Działa to jak pomiar zagięcia słomki w szklance wody – tylko że zamiast światła mamy fale radiowe, a zamiast wody – kosmiczny gaz.
Niespodziewany zwrot
Dotychczas zakładano, że pole magnetyczne Drogi Mlecznej kręci się w jednym kierunku. Tymczasem w Ramieniu Strzelca kierunek się odwraca. Zamiast zgodnego ruchu, pojawia się przeciwbieżny wir. Naukowcy długo nie mogli wyjaśnić, co powoduje ten zwrot. Dopiero najnowsze dane pokazały, że zmiana nie jest płaska – jest nachylona pod kątem.
Co to właściwie oznacza?
To nie jest tylko ciekawostka. Odwrócenie pola magnetycznego mówi nam, jak galaktyki ewoluują i jak się zmieniają przez miliardy lat. Im lepiej rozumiemy te siły, tym dokładniej możemy przewidywać, co dzieje się z gwiazdami, gazem i całym układem, w którym żyjemy.
Dlaczego to ma sens dla nas?
Każdy atom w naszym ciele pochodzi z gwiazd. One zaś powstały i umarły w otoczeniu tych samych pól magnetycznych, które właśnie mapujemy. Badanie ich nie jest więc tylko grą umysłu. Jest próbą zrozumienia, skąd się wzięliśmy i w jakim środowisku naprawdę żyjemy.