Science & Technology
← Home
Naukowcy zostawili ten las samemu sobie na 30 lat. To, co odkryli, zmienia wszystko

Naukowcy zostawili ten las samemu sobie na 30 lat. To, co odkryli, zmienia wszystko

2026-10-04T21:19:21.754982+00:00

Eksperyment, o którym zapomniano na 30 lat. A natura przez ten czas... odpowiadała na pytania

Pomyśl sobie: rok 1987, Australia, lasy górskie stanu Victoria.

Grupa naukowców zakłada ogromny eksperyment. Dzielą teren na kawałki — jedne wycinają do gołej ziemi, inne przerzedzają, jeszcze inne zostawiają w spokoju. Rozmieszczają setki markerów, sadzą tysiące siewek, a potem... robią to, co ludzie czasem robią najlepiej. Porzucają projekt. Droga dojazdowa zarasta. Tabliczka informacyjna pada.

I tak to leży przez trzy dekady.

Las robi swoje. Rosnące drzewa nie wiedzą, że są częścią eksperymentu. Po prostu rosną.


2014 rok. Naukowcy z Uniwersytetu Melburneńskiego przypadkowo trafiają na ten zapomniany setup.

To, co znajdują, wywraca ich do góry nogami.

Cała historia zaczęła się od prostego pytania: czy wyrąb całkowity — czyli wycinanie wszystkich drzew na danym terenie — to najlepsza metoda gospodarowania lasem? Postanowiono to sprawdzić. Porównano duże polany po całkowitym wyrębie, małe polany, mocne przerzedzanie (gdzie usuwano około dwie trzecie drzew) oraz fragmenty zupełnie nietknięte.

Wyniki sprzed lat mówiły jedno: górszy jesion najlepiej odrasta na dużych, całkowicie oczyszczonych terenach. Koniec dyskusji? Nie.

Bo te drzewa wciąż rosły.


Kiedy ekipa z 2014 roku wróciła na miejsce, spodziewała się potwierdzenia dawnych ustaleń.

I wtedy trafili na sekcje z mocnym przerzedzaniem.

Ich szczęki opadły.

Drzewa, które zostawiono po cięciach, były potężne. Mając zaledwie 80 lat, największe miały ponad metr średnicy — niektóre dochodziły do 1,5 metra. W porównaniu z drzewami na terenach nietkniętych, te po przerzedzaniu były o 20% większe.

Dlaczego? Bo kiedy dasz drzewom więcej przestrzeni, więcej światła, więcej składników odżywczych — rozwijają się fantastycznie.


Ale najbardziej zaskoczyło ich coś innego. Węgiel.

Wiecie, o czym mówią wszyscy, gdy dyskutują o zmianach klimatycznych? Że lasy to "ujścia węgla" — pochłaniają go z atmosfery.

No więc lasy po mocnym przerzedzaniu zgromadziły tyle samo — albo nawet więcej — węgla niż obszary zupełnie nietknięte.

W zaledwie 30 lat te przerzedzone lasy nie tylko odzyskały cały węgiel usunięty podczas cięcia. One dosłownie zyskały dodatkowy węgiel, który odpowiadał temu, co urosło na terenach całkowicie dziewiczych.

To jest naprawdę niesamowite. Oznacza to, że selektywne przerzedzanie niekoniecznie oznacza kompromis między pozyskaniem drewna a ochroną środowiska. Może być wręcz najlepszym rozwiązaniem łączącym oba cele.


A co ze zwierzętami?

Naukowcy ustawili fotopułapki na wszystkich rodzajach terenów, żeby sprawdzić, co się tam dzieje z dzikimi mieszkańcami.

I wiecie, gdzie znaleźli torbacze Leadbeatera — jeden z najrzadszych australijskich gatunków — w każdej zarządzanej strefie? A w częściach nietkniętych? Ani jednego.

Dlaczego? Okazuje się, że akacje, które bujnie rosną na terenach po zabiegach, są dokładnie tym, czego te possumy potrzebują do żerowania i przemieszczania się. Zbyt dużo "naturalnej", nienaruszonej dżungli — i akacje zostają wyparte.


To całkowicie zmienia stary spór ochrona kontra produkcja.

Wiecie, o co chodzi: albo chronimy lasy całkowicie i ich nie dotykamy, albo wycinamy drewno i społeczności na tym korzystają. Proste, prawda?

No więc ta narracja jest, delikatnie mówiąc, zbyt prosta.

Większe drzewa — które rosną w przerzedzonych lasach — są bardziej odporne na pożary. Łatwiej tworzą w nich dziuple, które są krytycznym siedliskiem dla mnóstwa zagrożonych gatunków. A wyniki dotyczące węgla są co najmniej tak dobre jak przy całkowitym pozostawieniu lasu w spokoju.


Co to oznacza dla myślenia o ochronie przyrody?

Przede wszystkim przypomina nam, że "naturalne" nie zawsze znaczy "lepsze". Czasem aktywne, przemyślane zarządzanie daje rezultaty, których bierna ochrona po prostu nie jest w stanie osiągnąć.

Naukowcy apelują o większe wysiłki w odnajdywaniu takich zapomnianych eksperymentów, zanim będzie za późno. I trudno się z nimi nie zgodzić. Australskie lasy to pełno naturalnych laboratoriów, które mogłyby zmienić sposób, w jaki zarządzamy buszem.


Jest w tej historii coś pięknego. Natura przez 30 lat odpowiadała na pytania, które zapomnieliśmy zadać. Musieliśmy tylko wrócić i posłuchać.

Źródło: ScienceDaily

#forest management #conservation #climate science #wildlife #australia #nature #carbon storage #ecology