Wyspa Wielkanocna i jej sekretne znaki
Przyznaję się bez bicia – kocham starożytne zagadki. A Wyspa Wielkanocna od zawsze zajmuje u mnie szczególne miejsce. Te ogromne kamienne twarze wpatrzone w ocean po prostu budzą ciekawość. Jakie historie kryją w sobie te posągi?
Ale jest coś, co naprawdę mnie fascynuje. Od dziesięcioleci uczeni spierają się o jeden problem: czy Rapa Nui wymyślili własny system pisma – zupełnie samodzielnie? Czy może to Europejczycy podsunęli im ten pomysł? I wiecie co? Ta debata może właśnie zbliża się do rozwiązania.
Pozwólcie, że wam to wyjaśnię.
Samotna wyspa na środku Pacyfiku
Wyspa Wielkanocna (albo Rapa Nui – jak wolą nazywać ją miejscowi) to jedno z najbardziej odizolowanych miejsc na planecie. Leży ponad 3700 kilometrów od wybrzeża Chile. Wyobraźcie sobie podróż z Warszawy do Tokio, ale przez ocean. Lud Rapa Nui osiedlił się tam między 1150 a 1280 rokiem naszej ery. Żyli więc w całkowitej izolacji przez setki lat, zanim jakikolwiek Europejczyk zapuścił się w te strony.
Kiedy w 1722 roku przybyli Europejczycy, zastali oszałamiające posągi moai (na pewno je kojarzycie). Ale odkryli też coś równie fascynującego: system pisma o nazwie Rongorongo. To zbiór obrazkowych symboli wydrapanych na drewnie. Jedyny problem? Nikt nigdy nie potrafił go w pełni odczytać.
I tu pojawia się kluczowe pytanie, nad którym archeolodzy głowią się od lat: czy Rapa Nui wymyślili to pismo sami, czy dopiero kontakt z Europejczykami zainspirował ich do stworzenia czegoś takiego?
To może być przełom
Nowe badanie opublikowane w Scientific Reports może wszystko zmienić. Zespół pod kierunkiem archeolożki i lingwistki Silvii Ferrary z Uniwersytetu w Bolonii przeprowadził datowanie radiowęglowe czterech drewnianych tabliczek z zapisami Rongorongo. Jedna z nich – Tabliczka Santiago – została określona na okres między 1493 a 1509 rokiem naszej ery.
To znaczy, że powstała PRZED kontaktem z Europejczykami. O jakieś dwieście lat wcześniej.
Jeśli te wyniki się potwierdzą, Rapa Nui mogli samodzielnie wynaleźć swój system pisma. A to jest naprawdę ogromna sprawa. Niezależne wynalezienie pisma zdarza się w historii ludzkości niezwykle rzadko. Mówimy tu o Mezopotamii, Egipcie, Chinach i Mezoameryce. Gdyby Rongorongo okazało się prawdziwie rodzime, byłoby jednym z najmłodszych – i najbardziej odizolowanych – wynalazków piśmienniczości w dziejach.
Co więcej, Rongorongo działa zupełnie inaczej niż europejskie systemy pisma. Używa trójwymiarowego podejścia z obrazkowymi glifami, które nie wykazują żadnych widocznych wpływów europejskich. To silny argument za tym, że mieszkańcy wyspy naprawdę wymyślili to sami.
Ostrożnie z entuzjazmem
No dobrze, ale – i tego się spodziewaliście – nie powinniśmy jeszcze skakać z radości.
Datowanie radiowęglowe mówi nam, kiedy drzewo zostało ścięte, żeby zrobić tabliczkę. Nie mówi jednak, kiedy dokładnie ktoś wyrył na niej znaki. Jest możliwe (choć Ferrara uważa to za mało prawdopodobne), że ktoś użył starego drewna do wygrawerowania nowszego napisu. I jeszcze jedno: to tylko jedna tabliczka. Trzy pozostałe datowały się na okres PO kontakcie z Europejczykami.
Reszta tabliczek Rongorongo jest rozrzucona po muzeach całego świata, co znacznie utrudnia ich badanie. Ferrara chce zbadać więcej okazów, ale dostęp nie jest prosty.
Co z tego wynika
Mimo wszystko – jestem naprawdę podekscytowany. Nawet jeśli jeszcze nie możemy w pełni udowodnić tej teorii, sama możliwość, że odcięta społeczność na malutkiej wyspie pacyficznej samodzielnie stworzyła system pisma, jest dokładnie tym rodzajem historii, która przypomina nam, jak niesamowicie pomysłowi potrafią być ludzie.
Zastanawia was, co jeszcze możemy odkryć o pomysłowości naszych przodków?