Science & Technology
← Home
Nosiłem kamerę na twarzy przez tydzień. Oto szczera prawda o smart okularach

Nosiłem kamerę na twarzy przez tydzień. Oto szczera prawda o smart okularach

2026-07-19T05:49:32.659155+00:00

Okulary, które nagrywają? Przez tydzień nosiłem Ray-Bany Meta i oto co myślę

W końcu się przekonałem. Po tylu recenzjach i filmach na YouTube postanowiłem sprawdzić, co właściwie oferują te smart okulary. No i wiecie co? Byłem zaskoczony — ale niekoniecznie w miejscach, których się spodziewałem.

Nie będę udawać, że to rewolucja. Ale powiem wam, gdzie naprawdę się sprawdzają — i gdzie wciąż kuleją.

Wyglądają jak zwykłe okulary. Naprawdę.

To mnie zaskoczyło chyba najbardziej. Nakładałem się na komentarze i pytania ludzi. Tymczasem nikt nie zwracał na mnie uwagi.

Meta Scribers wyglądają po prostu jak... okulary. Trochę grubsze od moich zwykłych oprawek, okej — w końcu muszą pomieścić kamerę, głośniki i baterię. Ale nic, co krzyczałoby "hej, ktoś mnie teraz filmuje!".

Mała dioda w rogu ramki to dobry pomysł. Informuje ludzi w pobliżu, że nagrywamy. Brzmi jak oczywistość, ale w dzisiejszych czasach to naprawdę coś.

Aparat. Przyznałem się, że go używałem.

Tak, stałem się tą osobą z kamerką na twarzy. I wiecie co? W ogóle mnie to nie przeszkadzało, bo zdjęcia wychodziły zaskakująco nieźle.

12 megapikseli nie zastąpi iPhone'a. Ale wiecie co robi? Eliminuje te irytujące momenty, gdy szukasz telefonu, przegapiłeś idealne ujęcie albo po prostu nie chce ci się wyciągać komórki.

Podczas spaceru złapałem piękny zachód słońca. Sfotografowałem przepis, który pokazał mi znajomy na kolacji. Nagrałem krótkie wideo przechodząc przez centrum. Żadne z tych wspomnień by nie powstało, gdybym musiał sięgać po telefon.

Czy to lenistwo? Może. Ale tak właśnie wygląda moje życie — i te okulary po prostu pasują do tego stylu.

Głośniki bez słuchawek. Jak to w praktyce wygląda?

To była funkcja, której najbardziej się obawiałem. Wyobrażałem sobie płytki dźwięk, który słyszą wszyscy wokół.

Rzeczywistość jest bardziej skomplikowana. Jakość nie zachwyci audiofila. Ktoś stojący tuż obok coś usłyszy. Ale czy ty słyszysz wyraźnie podczas spaceru? Jak najbardziej. Słuchałem Spotify w drodze do pracy, podcastów na spacerach. Działało świetnie w tych sytuacjach.

Co było super: słyszałem ruch uliczny, ludzi wokół mnie, mogłem rozmawiać bez zatrzymywania muzyki. Co nie działało: głośna kawiarnia. Tam te głośniki po prostu nie dawały rady.

To kompromis. Ale w odpowiednich sytuacjach — warto.

Funkcja AI? Jeszcze nad tym pracują.

Meta chwali się wbudowanym asystentem, który odpowie na pytania, rozpozna obiekty, pomoże w biegu. Teoretycznie to killer feature.

W praktyce? Zdarzenia losowe. Czasem zadałem proste pytanie i dostałem naprawdę przydatną odpowiedź. Innym razem — problem z podstawowym zapytaniem. Myślę, że to nie problem sprzętu, tylko ogólny stan rozwoju AI.

Póki co: miły dodatek, ale nie powód do zakupu.

Komu te okulary mają sens?

Po tygodniu noszenia mam taką refleksję: nie dla każdego. Ale bardziej użyteczne, niż się spodziewałem.

Jeśli ciągle sięgasz po telefon, żeby zrobić zdjęcie, odebrać połączenie albo posłuchać muzyki na spacerze — te okulary mogą naprawdę ułatwić dzień. Cała bariera znika, a to brzmi niepozornie, ale jak już tego spróbujesz, czujesz różnicę.

Kwestie prywatności są realne i warto się nad nimi zastanowić. A cena około 1300-1500 złotych to nie jest wydatek odruchowy.

Ale jeśli jesteś ciekaw, jak naprawdę mogą wyglądać "inteligentne" gadżety w codziennym życiu — bez metaverse, bez AR-owych fantazji — te okulary dają pewien obraz. Skromne, praktyczne, cicho przydatne na sposoby, które mnie zaskoczyły.

Może przyszłość technologii nie zawsze oznacza więcej. Czasem mniej — mniej tarcia, mniej sięgania, mniej przerywania tego, co już robisz.

#smart glasses #meta #ray-ban #wearables #technology