Jaka szlifierka oscylacyjna naprawdę zasługuje na miejsce w twoim warsztacie?
Szlifierki oscylacyjne? Wyglądają podobnie, ale różnią się jak dzień od nocy. Jedne zżerają drewno w mgnieniu oka, inne ledwo muskają powierzchnię. Przetestowałem je na próbnych deskach – i trociny wciąż wyskakują mi z kieszeni. Oto, co wyszło na jaw.
Mocarz, który mnie kupił
Makita BO5030K to klasyczna, sieciowa szlifierka na jedną prędkość. Początkowo kręciłem nosem – w 2026 roku bez regulacji i baterii? Ale prosta konstrukcja wygrywa.
Ta bestia usuwa materiał najszybciej i najczyściej ze wszystkich. Sekret? Uchwyt na idealnej wysokości – masz pełną kontrolę, a wykończenie wychodzi równe jak po linijce.
Zbieranie pyłu to rewelacja. Podłącz do odkurzacza warsztatowego i blat zostaje czysty po całym dniu roboty. Inne szlifierki tylko udają, że zbierają.
Wada? Kabel. Jeśli nienawidzisz plączących się przewodów, szukaj dalej.
Budżetowy hit dla amatorów
Skil 20V bezprzewodowa – idealna, jeśli nie szlifujesz non-stop. Lekka, wyważona, cicha jak mysz.
Regulacja prędkości pod kciukiem – genialny detal, widać, że projektant myślał o użytkowniku. W zestawie bateria i ładowarka, cena niska, choć bez walizki.
Nie jest demonem prędkości, ale do poprawek czy pracy w terenie – rewelacja za te pieniądze.
Blisko zwycięstwa, ale nie do końca
Bosch GEX18V-5B15 prawie zgarnął podium. Przegrała tylko wolniejszym usuwaniem materiału. Reszta? Perfekcja.
Mały, wygodny uchwyt, waga rozłożona jak w rękawicy bokserskiej. Tłumienie wibracji na medal – ręce nie bolą po godzinach.
Jedyne "ale": pył lubi się zbierać przy wylocie. Nic strasznego, ale czyść regularnie.
Lekki nomada do walizki
DeWalt 20V Max waży ledwie 1,3 kg – wrzuć do vana i zapomnij. Gumowany uchwyt na całym korpusie, chwytasz jak chcesz.
Kompromis? Mała bateria, brak adaptera do odkurzacza. Za to w komplecie ładowarka i torba. Pod 800 zł – uczciwa oferta.
Idealna na objazdówki po budowach czy do ciasnego garażu.
Brutalna siła bez litości
Milwaukee M18 Fuel to potwór. Bezszczotkowy silnik kręci 12 tys. oscylacji na minutę – słychać po dźwięku, że nie żartuje.
Bateria dodaje wagi, więc dwie ręce obowiązkowo. Ale do zgrubnego szlifowania? Łączy moc sieciówki z wolnością akumulatora. Prawdziwy koń roboczy.
Tylko dla twardzieli i dużych projektów.
Co wybrać dla siebie?
Zależy od ciebie.
Makita, jeśli masz prąd i chcesz maksimum mocy. Skil na luźne szlifowanie tanio. Bosch na komfort z siłą. DeWalt dla mobilnych. Milwaukee, gdy lubisz ciężki kaliber.
Nie ma złego wyboru – każdy ma swoje atuty. Klucz to twoje potrzeby, nie moje testy.
Czas wytrząsnąć trociny z włosów. Do piór!