Jak nieśmiały pastuch został ojcem angielskiej literatury
Pewnego dnia, około roku 670, zwykły parobek pilnujący krów przy klasztorze w Whitby nagle zaczął układać wiersze. Nazywał się Caedmon i do tej pory uchodził za człowieka nieśmiałego, który unikał wszelkich występów. Legenda mówi, że pewnej nocy obudził go sen – i od tej pory potrafił tworzyć poezję.
Wyszło z tego zaledwie dziewięć wersów. Ale te dziewięć wersów to najstarszy znany dziś poemat napisany po angielsku. Caedmon nie planował żadnej rewolucji. Po prostu opisał w swoim języku, jak Bóg stworzył świat.
Łacińska zasłona
Przez setki lat znaliśmy ten tekst tylko dzięki mnichowi imieniem Beda. To on umieścił go w swojej kronice dziejów Kościoła na Wyspach. Problem w tym, że Beda przepisał Caedmona po łacinie. Oryginał po staroangielsku został odrzucony na margines albo w ogóle pominięty.
Do niedawna znaliśmy tylko dwa takie stare odpisy. Oba wyglądały podobnie – łacina w środku, a angielskie słowa gdzieś z boku, jak coś dodatkowego.
Rękopis, który zniknął
W Bibliotece Narodowej w Rzymie leży rękopis z początku IX wieku. Powstał w klasztorze we Włoszech, potem wędrował po Europie, brał udział w wojnach napoleońskich, zaginął, trafił do prywatnych rąk i wreszcie został uznany za utracony. Dopiero niedawno trafił na skanery.
Co się zmieniło
Kiedy naukowcy z Dublina – Elisabetta Magnanti i Mark Faulkner – spojrzeli na digitalizację tego rękopisu, dostrzegali coś nowego. Staroangielski tekst Caedmona nie był już na marginesie. Był wpleciony bezpośrednio w łaciński tekst. Znaczenie tego faktu jest proste: ktoś uznał, że ten wiersz po angielsku jest tak ważny, że warto go umieścić w samym środku dokumentu.
W ciągu stu lat od śmierci Bedy angielski już nie był tylko językiem zwykłych ludzi. Był na tyle cenny, że postanowiono go zapisać razem z łaciną.
Dlaczego to ważne
Caedmon to czas kapsuła. Mamy tylko około trzy miliony słów staroangielskich z całego okresu. Większość z nich pochodzi z X i XI wieku. Caedmon jest wyjątkowy, bo pochodzi z VII wieku – z samego początku.
Nowe odkrycie pokazuje też, że ludzie już wtedy nie chcieli, żeby ich język zniknął pod łaciną. Chcieli zachować go na piśmie. I to właśnie wtedy, gdy świat pisany należał głównie do łaciny.
Cyfrowe archiwa ratują historię
Najciekawsze w tej całej historii jest to, że dwóch badaczy w Irlandii odkryło znaczenie tysiącletniego rękopisu w Rzymie – dzięki temu, że ktoś go zeskanował i wrzucił do internetu. Bez podróży, bez specjalnych zgód. Tylko dlatego, że archiwa zaczęły działać cyfrowo.
Dlatego warto dbać o digitalizację starych zbiorów. Nigdy nie wiadomo, kiedy ktoś, siedzący tysiące kilometrów dalej, znajdzie w nich coś, co zmieni nasze spojrzenie na przeszłość.