Czasem największe odkrycia są tuż pod naszym nosem
Opowiem wam pewną historię. Wyobraźcie sobie, że jesteście naukowcami badającymi żaby w pięknych lasach Ekwadoru. Od lat słyszycie każdej nocy ten charakterystyczny dźwięk — coś jak klikanie. Widzieliście te żaby na własne oczy. Pewnie nawet na którąś nadepnęliście (przepraszam, małe stworzonka). Wiecie, że są pospolite. Bardzo pospolite.
Ale najciekawsze w tej historii jest to, że przez ponad sto lat nikt nie dał tym żabom własnej nazwy. Były po prostu przypisane do innego gatunku. Taka długo trwająca pomyłka, że nikt nie pomyślał, by ją kwestionować.
Dokładnie to przydarzyło się Pristimantis milpe — teraz oficjalnie zwanemu żabą rozbójniczą z Milpe. Szczerze? Ta historia kompletnie zmieniła moje myślenie o naukowych odkryciach.
Żaba klikająca, którą każdy ignorował
Żaba rozbójnicza z Milpe prowadzi nocny tryb życia. Samce siedzą na liściach kilka metrów nad ziemią i wyśpiewują swoje głośne klikające nawoływania, jakby próbowały uwodzić cały las. I wierzcie mi — te żaby wcale nie są nieśmiałe. Jeśli kiedykolwiek spacerowaliście przez lasy Chocó w zachodnim Ekwadorze lub południowej Kolumbii, prawdopodobnie je słyszeliście.
Samice są zdecydowanie bardziej eleganckie — popatrzcie na ich ubarwienie w okolicach pachwin i ud, z pięknymi pomarańczowymi lub jasnoniebieskimi akcentami oraz czarnymi plamami. Samce? Cóż, są trochę bardziej stonowane, trzymają się jednolitych, subtelnych kolorów.
Te żaby zamieszkują obszar ponad 67 tysięcy kilometrów kwadratowych. To ogrom! Od poziomu morza aż do 1200 metrów wysokości. To nie jest żaden rzadki stwór ukryty w małej kieszeni lasu. To żaba, która była wręcz wszędzie.
Jak można przeoczyć coś takiego?
A tutaj robi się naprawdę interesująco. Santiago Ron, badacz z Pontificia Universidad Católica del Ecuador, pojechał aż do Muzeum Historii Naturalnej w Londynie, żeby rozwiązać tę zagadkę. Przyglądał się starym okazom — w świecie nauki nazywanym „typami" — zebranym w Ekwadorze w dziewiętnastym wieku i przechowywanym od tego czasu.
Porównując te zakurzone muzealne żaby z żywymi populacjami z ekwadorskiego Chocó, zespół odkrył coś fascynującego: te historyczne okazy zostały błędnie przypisane do innego gatunku. Przez ponad sto lat naukowcy patrzyli na te żaby, słuchali ich nawoływań, dokumentowali ich istnienie — i po prostu zakładali, że już mają nazwę.
Uwielbiam to, co powiedział Jhael Ortega, doktorant z Virginia Tech i jeden z autorów badania: „To, że tak pospolity gatunek pozostawał niezauważony pod błędną nazwą przez dziesięciolecia, podkreśla, jak ważne jest prawidłowe łączenie nazw naukowych z żywymi populacjami w przyrodzie."
Szczerze? Ten cytat we mnie utkwił. Przypomina mi, że nauka to nie tylko odkrywanie nowych rzeczy w niezbadanych miejscach. Czasem chodzi o ponowne spojrzenie na to, co, jak nam się wydaje, już rozumiemy.
Zbiory muzealne to właściwie wehikuły czasu
To całe odkrycie sprawiło, że inaczej spojrzałem na muzea historii naturalnej. Te kolekcje zakonserwowanych okazów? To nie są tylko zakurzone, stare martwe zwierzęta zbierające kurz. To kapsuły czasu.
Naukowcy mogą wracać do starych klasyfikacji, porównywać cechy fizyczne i rozwiązywać zagadki, które wprawiały w zakłopotanie uczonych dziesięciolecia, a nawet wieki temu. W tym przypadku połączenie dziewiętnastowiecznych okazów z nowoczesnymi obserwacjami żywych populacji żab dało badaczom dowody, których potrzebowali, żeby potwierdzić: ta żaba zasługiwała na własną nazwę przez cały czas.
To dość pokorne doświadczenie, gdy się nad tym zastanowić. Te żaby wydawały swoje klikające dźwięki każdej nocy, podczas gdy naukowcy dokumentowali je pod błędną tożsamością. Żaby oczywiście o tym nie wiedziały — ale i my, ludzie, kompletnie tego nie dostrzegaliśmy.
Wciąż jest mnóstwo do nauczenia
To, co naprawdę mnie w tej historii uderza: jeśli możemy przeoczyć pospolitą, rozpowszechnioną, GŁOŚNĄ żabę przez sto lat, to co jeszcze ukrywa się wprost przed naszymi oczami?
Lasy Chocó, gdzie żyją te żaby, są uważane za niezwykle ważne dla ochrony bioróżnorodności. Ten region to skarbnica unikalnych gatunków i wyraźnie nie skończyliśmy jeszcze katalogowania tego, co tam się znajduje.
Oficjalny opis Pristimantis milpe ukazał się w czasopiśmie ZooKeys, które specjalizuje się w bioróżnorodności i taksonomii. I szczerze mam nadzieję, że to zainspiruje więcej badaczy do ponownego przyjrzenia się gatunkom, które, jak sądzą, już znają. Czasem najbardziej ekscytujące odkrycia nie czekają w nieodkrytych jaskiniach ani na odległych szczytach. Znajdują się tuż obok nas — albo, jak w tym przypadku, w naszych muzeach.
Więc następnym razem, gdy usłyszysz żabę nawołującą za oknem, pomyśl o żabie rozbójniczej z Milpe. Ludzkość potrzebowała stu lat, żeby dać temu małemu klikaczowi uwagę, na jaką zasługuje. Ale lepiej późno niż wcale, prawda?
Źródło: ScienceDaily