Wpis na blogu w formacie Markdown
Dzień, w którym pojechali do Liverpoolu
Oto zdanie, którego nigdy nie myślałem, że napiszę: Chester Zoo kiedyś zawiozło małpę dwugodzinną podróż do Liverpoolu na tomografię komputerową.
Wiem, wiem – mowa o 15-letniej małpie rolowej imieniem Masaya, a nie o rutynowej wizycie u weterynarza. Ale według opiekunów zoo, dokładnie tak się stało. Masaya od lat zmagała się z tajemniczym problemem z łapą – guzem wielkości piłki golfowej, który ciągle się powiększał. Po wszystkich prześwietleniach, USG i biopsjach wykonanych w zoo, nikt nie potrafił ustalić przyczyny.
Więc wyruszyli w drogę. Opiekunowie spakowali sprzęt do znieczulenia, leki, koce – wszystko, czego Masaya mogła potrzebować podczas podróży, która większość ludzi wprawiłaby w zakłopotanie.
„Musieliśmy zabrać wszystko, czego mogła potrzebować” – powiedziała Charlotte Bentley, oficer weterynaryjny w zoo. „Nie co dzień zabiera się małpę do szkoły weterynaryjnej”.
Możemy na chwilę zatrzymać się, by docenić, jak niezwykłe jest to zdanie? Zapłaciłbym dobre pieniądze, żeby zobaczyć miny studentów Uniwersytetu w Liverpoolu, gdy dowiedzieli się, że przez ich drzwi przechodzi małpa rolowa.
Brak mapy, tylko determinacja
To, co czyni historię Masayi naprawdę wyjątkową, to fakt, że gdy weterynarze spojrzeli na jej łapę i rosnący na niej guz, nie mogli znaleźć ani jednego wcześniejszego przypadku przeprowadzenia takiej samej operacji na małpie rolowej. Zero. Nic. Byli całkowitymi pionierami.
Pomyślcie o tym przez chwilę. Ci chirurdzy właściwie operowali na ślepo – nie dlatego, że brakowało im umiejętności (byli to doświadczeni specjaliści weterynaryjni), ale dlatego, że nikt wcześniej nie udokumentował dokładnie takiej sytuacji.
Alternatywą była amputacja. Proste i jasne. Guz był zbyt duży, zbyt problematyczny, a Masaya cierpiała z jego powodu już zbyt długo.
Ale zespół postanowił spróbować czegoś innego. Współpracując ze specjalistami ze Szpitala Nauczania Małych Zwierząt Uniwersytetu w Liverpoolu, przeprowadzili delikatną operację usunięcia guza, zachowując jak największą część łapy Masayi.
Wynik? Straciła tylko jeden palec. Jeden.
Nie wiem, jak wy, ale dla mnie brzmi to jak cud medyczny.
Noworodek zmienia wszystko
Weterynarz Rachel Burrow, która pomagała zarówno przy tomografii komputerowej, jak i przy operacji, opisała ją jako „ostatnią szansę na uratowanie łapy Masayi”. Podkreśliła też, jak bardzo praca z nacelnymi różni się od pracy z jej zwykłymi pacjentami – kotami i psami.
„Operacja zakończyła się sukcesem – czuje się dobrze, jest aktywna i dobrze używa kończyny” – powiedziała Burrow.
Ale tutaj historia staje się jeszcze piękniejsza. Kilka miesięcy po rekonwalescencji Masaya urodziła córkę imieniem Lagertha.
Nagle ta udana operacja nie dotyczyła już tylko komfortu Masayi. Chodziło o coś znacznie większego.
Zoe Edwards, jedna z opiekunek naczelnych w Chester Zoo, wyjaśniła to idealnie: „Gdyby przeszła amputację, mielibyśmy poważne pytania dotyczące tego, czy będzie w stanie utrzymać potomstwo lub kontynuować swoje normalne zachowania”.
Czy potraficie sobie wyobrazić być tym opiekunem, obserwując Masayę tulącą nowonarodzoną Lagerthę w ramionach, wiedząc, że kilka miesięcy wcześniej mogła całkowicie stracić łapę? Ten moment trzymania córki – jest bezpośrednio związany z udaną operacją, która nigdy wcześniej nie została przeprowadzona na tym gatunku.
Co kryje się w imieniu?
Lagertha to imię wywodzące się z historii wikingów – legendarna wojowniczka z tarczą, o której