Zaginione miasto faraonów? Nareszcie mamy trop!
A co, jeśli powiem wam, że gdzieś w Egipcie istniało całe starożytne miasto, które po prostu... zniknęło z kart historii?
Brzmi jak scenariusz filmowy, prawda? A jednak. Mamy dokumenty, które o nim wspominają. Stare teksty się na nie powołują. Ale przez dziesięciolecia nikt nie potrafił ustalić, gdzie dokładnie się znajdowało. To właśnie zagadka miasta Mesn – osady z czasów potężnego Nowego Państwa, która jakoś umknęła pamięci.
No to trzymajcie się mocno, bo archeolodzy chyba właśnie rozwiązali tę sprawę.
Wskazówka, która cały czas leżała przed nosem
Posłuchajcie, co się wydarzyło. Ekipy z egipskiego Ministerstwa Turystyki i Zabytków od lat prowadzą wykopaliska w miejscu zwanym Tell Abu Saifi. Leży ono w prowincji Ismailia, czyli we wschodniej części kraju, niedaleko Kanału Sueskiego. Znajdowali tam różne ciekawe rzeczy, ale ostatnio natrafili na coś wyjątkowego – kamienną belkę okienną (czyli górną część framugi drzwiowej) pokrytą starożytnymi inskrypcjami.
I wiecie co? W jednym z napisów pojawia się faraon Ramzes II, jeden z najsłynniejszych władców Egipcji. Ale to nie wszystko. Jest tam mowa o naprawach posągu Horus, pan miasta Mesn.
Ludzie. Mesn pojawia się w tym napisie.
To przełom, bo do tej pory miasto znaliśmy tylko z dokumentów historycznych – nie można go było powiązać z żadnym konkretnym miejscem. Fakt, że belka wspomina Mesn, silnie wskazuje, że Tell Abu Saifi i to zaginione miasto to jedno i to samo.
Dlaczego naukowcy zachowują ostrożność
Muszę was jednak studzić. Badacze sami nie ogłaszają jeszcze sukcesu. Szef misji archeologicznej mówi, że dowody " wspierają hipotezę", ale na razie nie wieszają transparentów z napisem "Misja zakończona".
Wiecie, bo ta dyskusja ciągnie się od 1887 roku. To ponad sto trzydzieści lat, gdy uczeni głowią się nad problemem. Część ekspertów w 2013 roku sugerowała, że podobne inskrypcje znalezione na miejscu mogły zostać przeniesione tam z innej lokalizacji – Tell Hebua (które uważa się za starożytne Tjaru). Nowe odkrycie sprawia, że ta teoria wydaje się mniej prawdopodobna – nowa belka najwyraźniej pochodzi z tego właśnie miejsca, nie została przywieziona skądś indziej.
Dlaczego ta okolica była taka ważna
Wiecie, co mnie najbardziej fascynuje w tej historii? Tell Abu Saifi to nie była żadna przypadkowa osada. Leżało przy szlaku zwanym Drogą Horusa – starożytnej superautostradzie łączącejEgypt z wschodnim wybrzeżem Morza Śródziemnego. Wyobraźcie to sobie jako starożytną drogę graniczną, przy której stałyposterunki wojskowe, punkty handlowe i miejsca kultu.
Nowe wykopaliska pozwoliły archeologom znacznie lepiej zrozumieć układ tego miejsca. Początkowo sądzili, że duży mur z suszonej cegły to sama świątynia, ale okazało się, że to mur zewnętrzny otaczający świątynię – z bramami i pomieszczeniami wewnętrznymi. Właściwa świątynia miała pomieszczenia magazynowe od północy, pomieszczenia gospodarcze od południa, a najświętszą część – sanktuarium – głęboko w środku.
A to miejsce nie było zamrożone w czasie. Ewoluowało przez wieki:
- W okresie ptolomejskim (około 300–30 p.n.e.) to była głównie osada świątynna
- Później Rzymianie przebudowali ją na obóz wojskowy – zostawili nawet posąg pisarza armii
- W końcu, w późniejszych czasach rzymskich, ta święta świątynia stała się... przygotujcie się... kamieniołomem wapienia. Tak, dosłownie palono wapno w tym, co niegdyś było Najświętszym Świętych. Trochę serce boli, jak się nad tym zastanowi, ale jednocześnie fascynujące, jak użytkowanie miejsca potrafi się całkowicie zmienić przez tysiąclecia.
Co to oznacza dla historii
Nawet jeśli ostatecznie okaże się, że to nie Mesn, Tell Abu Saifi ma ogromne znaczenie. Zespół pokazał, że to miejsce pełniło ważne funkcje religijne, wojskowe i gospodarcze przez wiele epok – od czasów faraońskich, przez babilońskie, aż po rzymskie. To całkiem imponujący życiorys jak na jedną lokalizację.
Ale jeśli mają rację? Jeśli Tell Abu Saifi to naprawdę zaginione miasto Mesn? Wtedy archeolodzy właśnie wyciągnęli jedno z najbardziej tajemniczych miast historii z cienia. Miejsce wspominane w starożytnych tekstach, a nieznane współczesnej geografii, nagle staje się realne.
Zespół planuje kontynuować wykopaliska, mając nadzieję na odkrycie kolejnych powiązań między Tell Abu Saifi a Mesn. I szczerze? Nie mogę się doczekać, co znajdą następnym razem.
Czasem najbardziej ekscytujące odkrycia nie dotyczą zupełnie nieznanych cywilizacji – są o odzyskiwaniu tego, co myśleliśmy, że zostało utracone na zawsze.