Nowe badanie zaskoczyło wszystkich. Naukowcy przez osiem lat obserwowali dzieci i doszli do wniosków, które przeczą temu, co rodzice słyszą od lat. Okazuje się, że więcej czasu przed ekranem może oznaczać lepszą pracę mózgu. Ale zanim rzucisz telefon do kosza, musisz poznać jeden ważny szczegół.
Fizycy jądrowi od dziesięcioleci głowili się nad pewną zagadką. Niektóre atomy emitują więcej niskoenergetycznych promieni gamma, niż wynikałoby z modeli — i nikt nie potrafił tego wytłumaczyć. Teraz nowe badania rozwiązały tę sprawę. Winowajcą okazało się zjawisko zwane „ukrytym magnetyzmem" wewnątrz jąder atomowych.
W styczniu 1961 roku bombowiec B-52 rozbił się w pobliżu niewielkiej miejscowości w Karolinie Północnej, zrzucając na wiejskie pola dwie bomby wodorowe — każda z nich 250 razy potężniejsza od tej zrzuconej na Hiroszimę. A to, jak blisko Ameryka była detonacji broni jądrowej na własnej ziemi, oraz jak długo rząd ukrywał tę przerażającą tajemnicę, jest dopiero najstraszniejsze w tej historii.
Wyobraź sobie, że możemy wysłać maleńkie medyczne wojowników prosto do komórek mózgu, żeby naprawili to, co zepsute. I to właśnie udało się naukowcom z University of Essex – z pomocą sztucznej inteligencji. To może być jeden z najbardziej przełomowych odkryć w badaniach nad chorobami neurodegeneracyjnymi, jakie widzieliśmy od dawna.
Naukowcy odkryli, że nasza krew kryje w sobie ukryte wskazówki na temat tego, jak zareagujemy na szczepionkę. Co więcej, sztuczna inteligencja potrafi te wskazówki odczytać — zanim w ogóle otrzymamy zastrzyk. To przełom, który może całkowicie zmienić podejście do medycyny spersonalizowanej i strategii szczepień.
Naukowcy w Japonii właśnie nakręcili transformację chemiczną tak szybką, że może zakręcić się w głowie — zaobserwowali powstawanie stanu elektronowego w zaledwie 30 femtosekundach. To szybciej, niż jesteś w stanie sobie wyobrazić. Ich odkrycie dotyczące tego, jak pewne materiały się przemianowują pod wpływem światła, może w przyszłości prowadzić do komputerów i elektroniki działającej w sposób, o jakim wcześniej nawet nie myśleliśmy.
Naukowcy natrafili na ślady potężnego, starożytnego systemu klifów, który może wyjaśnić jedną z największych zagadek geologii — dlaczego w Wielkim Kanionie brakuje ponad miliarda lat zapisu skalnego. Ta tajemnicza, potężna skarpa ukształtowała się w czasie, gdy rozpadał się superkontynent. Mogła ona zetrzeć ogromne ilości skał na długo przed tym, zanim pojawiła się tam rzeka Kolorado.
Wyobraź sobie, że znajdujesz idealnie zachowany odcisk palca na artefakcie ze starożytnego Rzymu — nic specjalnego, bo przecież ludzie zostawiają odciski od zawsze. Teraz wyobraź sobie, że ktoś znajduje miękką, mięsistą tkankę w skamieniałości, która jest starsza od dinozaurów, starsza od drzew, starsza od prawie wszystkiego, co kojarzymy z „złożonym życiem". Dokładnie to się wydarzyło, gdy paleontolodzy postanowili przyjrzeć się bliżej skamieniałości liliowca, która spokojnie leżała w zbiorach muzeum przez długie lata.
Wyobraź sobie dwie cząstki, które powinny się odpychać — i nagle trzymają się za ręce, tworząc coś zupełnie nowego. Dokładnie to właśnie odkryli fizycy z Uniwersytetu Monash, a ich znalezisko może zmienić nasze rozumienie świata kwantowego.
Nowy szwedzki komitet pokazuje coś naprawdę ważnego — badanie przesiewowe w kierunku raka jelita grubego może zmniejszyć ryzyko zgonu z jego powodu aż o 43 procent. Naukowcy przez aż 14 lat obserwowali ponad 376 tysięcy osób i wyniki mówią same za siebie. Więc dlaczego tak wielu ludzi wciąż ignoruje to badanie, które może uratować życie?
Na pewno słyszałeś powiedzenie „jesteś tym, co jesz". Okazuje się, że pszczoły traktują to bardzo dosłownie — i znacznie lepiej dbają o swoją dietę, niż naukowcy do tej pory przypuszczali. Najnowsze badania pokazują, że te maleńkie zapylacze potrafią wyczuć, kiedy ich pożywienie jest niezrównoważone, i odpowiednio dostosować to, ile jedzą. A to jest ważniejsze, niż Ci się wydaje.
Przez 80 lat tajemnica ta spędzała sen z powiek śledczym. Wreszcie dzięki najnowszej technologii DNA udało się zidentyfikować tajemniczego „Człowieka z Somerton". A historia jego śmierci? Jest dziwniejsza niż cokolwiek, co mógłby wymyślić autor powieści kryminalnej.
Pewien Sycylijczyk, który nurkował z harpunem w poszukiwaniu ryb, zanurzył się w błękitnych głębinach, żeby zobaczyć sobie jedną wielką skałę. Zamiast niej wyłowił wzrokiem idealnie zachowany rzymski statek kupiecki wypełniony po brzegi setkami starożytnych amfor. Ten wrak spoczywał sobie spokojnie na dnie przez prawie dwa tysiące lat, czekając cierpliwie, aż ktoś go ponownie odkryje. Mówię ci, facet miał niesamowitego farta – trafił dokładnie tam, gdzie trzeba, i to w sam raz!
Archeolodzy pracujący na zapylonym stanowisku wykopaliskowym we wschodnim Egipcie mogli właśnie rozwiązać zagadkę, nad którą specjaliści głowili się od ponad stu lat. Nowo odkryty napis kamienny może precyzyjnie wskazywać lokalizację legendarnego, zaginione miasta Mesn — a historia stojąca za tym znaleziskiem jest naprawdę fascynująca.
Naukowcy właśnie odkryli tysiące beczek z odpadami promieniotwórczymi, które spoczywają na dnie północnego Atlantyku — i to dopiero początek. Tak naprawdę ledwo zadrapali powierzchnię. To historia o tym, co się dzieje, gdy chowanie najniebezpieczniejszych problemów zlecamy najbardziej niewygodnym miejscom, jakie tylko można sobie wyobrazić.
Naukowcy natknęli się na coś naprawdę zaskakującego w świecie fizyki kwantowej. Okazuje się, że energia, którą do tej pory uważano za bezużyteczną, wcale taka nie jest. Badacze z Uniwersytetu w Bazylei opracowali metodę, która pozwala wycisnąć użyteczną pracę ze świetlnych cząstek – tych samych, które dotychczas uznawano za całkowicie stracone.
Japońscy naukowcy odkryli coś ciekawego. Okazuje się, że pokrycie srebrnych nanopartykul zwykłym polimerem może diametralnie poprawić proces cięcia i składania DNA. Ta metoda może mieć ogromne znaczenie dla medycyny i rolnictwa — chodzi o lepsze terapie genowe, szczepionki przeciwnowotworowe oraz rośliny odporne na choroby.
Naukowcy wreszcie rozwiązali zagadkę, która dręczyła fizyków przez prawie dwie dekady. Chodzi o to, co dzieje się z diamentami pod niewyobrażalnym ciśnieniem - takim, jakie panuje w lodowych olbrzymach, czyli planetach takich jak Uran czy Neptun.
Zespół badawczy użył potężnych laserów, żeby sprawdzić, jak zachowują się diamenty w takich warunkach. I to pomogło wyjaśnić rozbieżność między eksperymentami laboratoryjnymi a tym, co przez lata przewidywały komputery. Wcześniej te dwie metody dawały sprzeczne wyniki i nikt nie wiedział, dlaczego.
Naukowcy odkryli coś fascynującego. Okazuje się, że nasz mózg wykorzystuje wędrujące fale elektryczne, żeby ogarnąć ten chaotyczny świat dookoła nas. Te tajemnicze fale mogą też wyjaśniać, dlaczego czasem nie widzimy rzeczy, które mamy dosłownie przed nosem. Co ciekawe, działają one w bardzo podobny sposób jak uczenie się języka przez sztuczną inteligencję.
Naukowcy odkryli, że mikroskopijne zmarszczki w grafenie — materiale grubości zaledwie jednego atomu — mogą wytwarzać efekty elektryczne samym swoim kształtem. To trochę jak odkrycie, że złożenie kartki papieru w odpowiedni sposób mogłoby zamienić ją w źródło energii — z tą różnicą, że mówimy o strukturach mniejszych niż wirus.